PiotrNurowski

Piotr Nurowski

  • Urodzony:

    20.06.1945, Sandomierz

  • Zmarły:

    10.04.2010, Smoleńsk

  • Pochowany:

    Aleja Zasłużonych, Powązki, Warszawa

Stroną opiekuje się: redakcja serwisu

Kochał sport, uwielbiał o nim rozmawiać, był otwartym, pogodnym człowiekiem. Tak o zmarłym tragicznie w Smoleńsku szefie PKOl mówią wszyscy jego przyjaciele i znajomi. Dla nas, dziennikarzy, zawsze potrafił znaleźć czas. Odbierał telefon nawet, gdy był na końcu świata. Pamiętam niesamowity widok, gdy w Whistler po złotym medalu Kowalczyk przez pół godziny nie odrywał od ucha komórki, udzielając wywiadów niezliczonej liczbie stacji radiowych i telewizji. W oczach miał łzy szczęścia. Autentyczne. - Chyba zbankrutuję, ale dobrze mi tak - żartował, podliczając, że na nagrody za sześć medali musi wypłacić prawie 2 mln zł. Wypłacił wszystko. Co do złotówki. Umiał świetnie negocjować. Pieniądze na nagrody miał, bo jako szef PKOl sprowadził do sportu wielu nowych sponsorów. Doświadczenie biznesowe wyniósł z Polsatu. Był współtwórcą stacji Zygmunta Solorza i ojcem chrzestnym kanałów sportowych stacji. Potrafił wyrwać TVP prawa do transmisji z MŚ w 2002 r. i wiele innych, łamiąc monopol publicznej stacji do ważnych relacji. Polsat stał się dzięki Nurowskiemu głównym graczem na rynku. W Kanadzie próbował łagodzić napięcia między Norwegami i Polakami, gdy rozpętała się burza wokół astmy Marit Bjoergen. Kowalczyk atakowała rywalkę, że wygrywa dzięki lekom. Nurowski spotkał się z królem Haraldem V, tłumaczył, że przez Justynę przemawiają emocje. Potrafił też jednak odważnie skarcić samą zawodniczkę, że ma zbyt długi język i dyplomacji powinna się uczyć od Adama Małysza. Sport we krwi miał od dziecka. Jako młokos w Sandomierzu został spikerem stadionu rodzinnej Wisły, potem, już jako student prawa, prowadził w radiu audycję "Sportu blaski, sportu troski - na antenie Piotr Nurowski". Dzięki koneksjom w wieku 28 lat został szefem Polskiego Związku Lekkoatletyki. Trafił w okres największych sukcesów, gradu medali na olimpiadach w Montrealu i Moskwie. Komunistyczną przeszłość wielokrotnie mu wypominano, a złe wrażenie potęgowała powierzchowność. "Przemawiał jak kacyk prowincjonalnego komitetu partyjnego z czasów późnego Gierka. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że wkrótce los połączy nasze życiowe ścieżki, a partyjna powierzchowność skrywa serce dobrego człowieka (...). Był wspaniałym kompanem, towarzyskim dyplomatą, koneserem wina i, co najważniejsze, naprawdę wielkim, niekoniunkturalnym pasjonatem sportu" - napisał o Nurowskim jego przyjaciel Marian Kmita z Polsatu.

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    17.03.2016
    Sandomierzanka
  •  
    04.06.2012
    redakcja serwisu

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych