AnnaWalentynowicz

Anna Walentynowicz

  • Urodzona:

    15.08.1929, Równem, Wołyń

  • Zmarła:

    10.04.2010, Smoleńsk

  • Pochowana:

    cmentarz Srebrzysko, Gdańsk-Wrzeszcz

Stroną opiekuje się: redakcja serwisu

„Matką Courage" Stoczni Gdańskiej nazwał ją angielski historyk Timothy Garton Ash. Suwnicowa wydziału W-2 Anna Walentynowicz straciła pracę w stoczni 9 sierpnia 1980 r., pięć miesięcy przed emeryturą. Bogdan Borusewicz słusznie uznał, że to doskonały powód do strajku, że stoczniowcy wystąpią w obronie pokrzywdzonej.

14 sierpnia wysłannicy Borusewicza organizowali protest w zakładzie. Dyrektor Klemens Gniech namawiał wiecujących robotników do rozmowy, ale oni postawili warunek: będziemy negocjować, jeśli w stoczni pojawi się Walentynowicz. Skandowali: "Pa-ni A-nia do sto-czni!". Dyrektorskim dużym fiatem pojechał po nią kolega z pracy Bogdan Felski:

- Pani Aniu, załoga stoi, stocznia zatrzymana w pani obronie. Nie będzie rozmów, jeśli natychmiast pani nie przyjedzie.

- Oj, Boguś, pójdę się tylko przebrać - odpowiedziała wzruszona.

Nasza pani Ania kochana to społecznik, jakich mało, ciepła i pogodna osoba zawsze broniąca słabszych. Dlatego stanęliśmy w jej obronie - mówi Jerzy Borowczak, jeden z inicjatorów strajku w Stoczni.

 

Urodziła się w Równem na Wołyniu. Po wojnie przyjechała do Polski. W latach 50-tych została spawaczem w stoczni. Chorowała, klepała biedę, umarł jej mąż. Nie poddawała się, zaczęła występować w obronie robotników. Pytała, gdzie ginęły pieniądze społeczne, gdy było jasne, że zagarnęli je działacze PZPR.

W 1978 r. usłyszała o Wolnych Związkach Zawodowych i od razu do nich przystąpiła. W tym czasie była już inwigilowana, dyrekcja stoczni przenosiła ją z wydziału na wydział.

W sierpniu 1980 r. należała do ścisłego kierownictwa Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. 16 sierpnia, kiedy upadał "mały strajk", wraz z Aliną Pienkowską, Henryką Krzywonos i Ewą Osowską stanęła przy bramie i zatrzymała stoczniowców opuszczających zakład.

O Ani Walentynowicz czytałam przed Sierpniem w ulotkach, podziwiając jej działalność w Wolnych Związkach Zawodowych i odwagę, z jaką pomagała innym - wspominała Henryka Krzywonos-Strycharska, tramwajarka, która wywołała strajk komunikacji miejskiej w Gdańsku. Już w stoczni zobaczyłam bardzo spracowaną kobietę, była takim człowiekiem duszą.

W stanie wojennym internowana, znowu zwolniona ze stoczni. Wywalczyła jednak angaż na stałe. Po roku odeszła, mówiąc: Odchodzę, tym razem na dobre i pierwszy raz z własnej woli.

 

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    27.11.2014
    jb
  •  
    27.11.2014
    rabhadh
  •  
    27.11.2014
    tp11@op.pl
  •  
    27.11.2014
    Andrzej
  •  
    10.04.2014
    Za uczciwość i Solidarność
  •  
    10.04.2014
    jb
  •  
    10.04.2014
    Pamiętam i będę pamiętał
  •  
    10.04.2014
    pamiec pozostaje
  •  
    10.04.2014
    za uczciwość Urszula
  •  
    10.04.2014
    ania
  •  
    10.04.2014
    spoczywaj w pokoju
  •  
    10.04.2014
    Ola. Dziękuje za przyszłość.
  •  
    10.04.2014
    PP
  •  
    10.04.2014
    Natalia
  •  
    10.04.2014
    Paweł z Darłowa
  •  
    03.08.2012
    ELŻBIETA
  •  
    04.06.2012
    redakcja serwisu

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych