JacekKowalewski

Jacek Kowalewski

Stroną opiekuje się: Przewodnicy Miłośnicy Warszawy i Mazowsza

Jacek Kowalewski (1944-2013)

Na swoją ostatnią wycieczkę odszedł przewodnik Jacek Kowalewski, nasz serdeczny Przyjaciel, piękny i dobry Człowiek. Na zielonych pastwiskach nie braknie Mu niczego, ale my, na ziemi, zostaliśmy w wielkim smutku i nie możemy pogodzić się z tą stratą.

Bo, dla nas Jacek był Kimś niezwykłym! Szczupły, delikatny, w okularach, z siwą bródką, nigdy nie podnoszący głosu, życzliwy, cierpliwie wysłuchujący, a w razie potrzeby pomagający każdemu, kto się do niego zwracał. Nie oceniał nikogo, nie wywyższał się, skromnie i pracowicie realizował swoje pasje, angażując się w nie bez reszty.
Wieloletni przewodnik miejski i terenowy. W latach 2009-2013 był prezesem Warszawskiego Oddziału Przewodników PTTK, redaktorem naczelnym "Gościńca Przewodnickiego" miesięcznika WOP PTTK.
Znała Go prawie cała rodzina przewodników PTTK w Polsce. Zaprzyjaźniony z przewodnikami świętokrzyskimi, beskidzkimi, lubelskimi, kujawskimi, pomorskimi i z pozostałych nie wymienionych kół przewodnickich, brał udział w ich jubileuszach, rajdach, wycieczkach.  
Z zawodu był geodetą. Pracował przez lata przy geodezyjnym stole - praca kameralna. Obliczał i wykreślał mapy, przede wszystkim warszawskie. Nic dziwnego, że mając tak rozrysowaną Warszawę, został przewodnikiem po mieście i Mazowszu. A jak już nim był to z całego serca. Znał w Warszawie każdą dzielnicę, ulicę, niemalże dom. Oprowadzał wycieczki po mieście, organizował spacery do Puszczy Kampinoskiej, wyjazdy w najpiękniejsze zakątki Mazowsza i dalsze regiony Polski. Nigdy nie usłyszeliśmy od niego słowa "zmęczony" , "nie mam czasu". Wręcz przeciwnie, Jackowi zawsze się chciało poprowadzić wycieczkę, zastąpić kolegę któremu akurat coś wypadło. W największe mrozy i śnieżyce, burze i upały gotów był przemierzać Warszawę jeśli tylko byli chętni do jej zwiedzania.
Jak to robił, jak godził pracę zawodową, przewodnickie hobby i życie rodzinne?
W Warszawskim   Przedsiębiorstwie Geodezyjnym pełnił funkcję kustosza jedynego w swoim rodzaju Muzeum Geodezji. Z wrodzoną sobie dokładnością prowadził kronikę muzeum, dokumentował odbywające się w nim uroczystości, wizyty i ważne wydarzenia.
Robił piękne zdjęcia. Z dumą oprowadzał po kapitalnie urządzonej ekspozycji na poddaszu zabytkowej kamienicy przy Nowym Świecie 2.
Przy tak rozlicznych obowiązkach znajdował czas dla swoich najbliższych, dla ukochanych wnuków Antosia i Zuzi. W maju br rodzina Kowalewskich, rozrzucona licznie po Europie, zorganizowała zjazd w Paryżu. Zjechali się z różnych zakątków bliżsi i dalsi krewni. Spotkanie było wyjątkowe. Zakłóciła je tylko fatalna pogoda i dotkliwy ziąb. Prawdopodobnie wtedy Jacek się przeziębił, co w konsekwencji skończyło się tragicznie.
Nikt wówczas nie przypuszczał, że  było to pożegnanie z Jackiem.

My, przewodnicy z grupy "Miłośników Warszawy i Mazowsza", straciliśmy najlepszego przyjaciela.

Przewodnicy Miłośnicy Warszawy i Mazowsza

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    05.10.2021
    siostra Krysia
  •  
    05.10.2021
    siostra Małgosia,Ewa i Damian
  •  
    02.11.2020
    spacerowiczka
  •  
    05.10.2020
    siostra Krysia
  •  
    18.08.2020
    siostra Krysia
  •  
    23.07.2020
    siostra Małgosia,Ewa i Damian
  •  
    07.10.2019
    siostra Krysia
  •  
    13.08.2019
    Wnuczka Michalina
  •  
    07.07.2019
    siostra Krysia
  •  
    07.07.2019
    Małgosia z rodziną
  •  
    22.07.2018
    uczestniczka spacerów
  •  
    08.07.2018
    siostra Malgosia z rodziną
  •  
    07.07.2018
    siostra Krysia
  •  
    06.10.2017
    siostra Krysia
  •  
    08.07.2017
    siostra Malgosia
  •  
    07.07.2017
    siostra Krysia
  •  
    22.03.2017
  •  
    05.10.2016
    Malgosia z rodzina
  •  
    05.10.2016
    siostra Krysia
  •  
    07.07.2016
    siostra Krysia

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych

  • Twój podpis

    Jacusiu,nadszedł czas na kolejne wspomnienie. Mam wrażenie ,że świat oszalał, wielu opuścił instynkt samozachowawczy, a zapłacą za to wszyscy. Gdybyś jakimś cudem wrócił na Ziemię, byłbyś mocno, mocno zaskoczony obecnymi trendami i modami. Boimy się własnej śmierci, to oczywiste, ale pociechą na odejście z tego świata jest fakt, iż tu będzie żyć coraz trudniej i z coraz większymi ograniczeniami, a Niebo daje obietnicę wiecznej szczęśliwości. Póki co, trzeba tak żyć, aby się do Nieba dostać. Odpoczywaj w spokoju, a ja dziś wspomnę Ciebie jeszcze w modlitwie.

  • siostra Krysia

    Jacusiu, rok minął wyjątkowo szybko, pewnie dlatego, że był to wyjątkowy rok, nieprzewidywalny, rok koronawirusa. Rok temu nic o nim nie wiedzieliśmy, teraz usłyszał o nim chyba każdy i każdy odczuł mnie czy bardziej. Gdyby nie ten wirus, nie miałabym prawa narzekać. Wszystko ułożyło się po mojej myśli, moje modlitwy pomogły i być może Twoje wsparcie też. Możesz być dumny z większości rodaków, nie dopuścili do zmarnowania Polski. Za to Twoje miasto, Warszawa, marnuje się już od lat i to z coraz większym impetem. Mimo to odwiedziłam Warszawę w ciągu tego roku dwukrotnie, chciałam być na Twoim grobie i to mi się udało.Odwiedziłam Twoje okolice, miejsca, gdzie bywaliśmy razem, ale bez sentymentu, bo wszystko się zmieniło, Warszawa stała się dla mnie obca, niegościnna. Nie zdążyłeś oprowadzić mnie po Powązkach Wojskowych, więc teraz sama je odwiedziłam przez pamięć dla Twojego Ojca, naszej Mamy i dla Ciebie również. Mam mnóstwo zdjęć i czasem je oglądam. Wszystko Ci zresztą opowiem, jak nadejdzie czas. Ja i moi bliscy nadal będziemy zmagać się z tym, jak nie wpaść w szpony wirusa, a Ty Jacusiu spoczywaj w pokoju.

  • siostra Krysia

    Jacku, Twoją 75 rocznicę Urodzin spędziłam na Jasnej Górze. Namówiła mnie na wyjazd koleżanka, a jak się okazało, że to będzie w Twoje urodziny, nie wahałam się ani minuty. To był mój drugi w życiu pobyt w Częstochowie i bardzo mocno go przeżyłam. Była to Twoja rocznica Urodzin, a dwa dni po 6 rocznicy śmierci Wojtka, naszego szwagra, więc moje myśli i modlitwy krążyły wokół Was. A ponieważ za kilka dni czekają nas niezwykle ważne wybory, decydujące o przyszłości Polski, prosiłam niemniej żarliwie Matkę Boską o opiekę nad nami, nad mądrością wyborców, żeby nie dali się zwieść fałszywym obietnicom. Mój los też w dużym stopniu zależy od wyniku tych wyborów, albo poprawi na dłużej moją sytuację finansową i zdrowotną, albo wprost przeciwnie, bo ci, którzy są nie z mojej bajki, w nosie mają nasze problemy, chcą tylko władzy i pieniędzy, a ci, którzy tego nie widzą są zwykłymi głupcami i przez takich możemy się pogrążyć na długi czas. TY Jacku wiedziałbyś, jak się zachować, chociaż Ty. Jacusiu. Wierzę bardzo, że za tydzień mój nastrój będzie znacznie, znacznie lepszy i moje prośby i pragnienie będą wysłuchane tam w Niebie, w którym ufam Ty się znajdujesz. Odpoczywaj Jacku w spokoju.

  • siostra Krysia

    Hej Jacusiu, to już 6 lat bez Ciebie, nieprawdopodobne. Dziś troszkę polityki, bo tyle się dzieje w Polsce, że muszę Ci opowiedzieć, chociaż pewnie tam w górze to bez znaczenia. Moje serce się raduje, gdybyś żył, gościłabym w Warszawie co i rusz. Teraz trzeba zaczekać do jesieni i będą 4 lata spokoju. Mam nadzieję na wyjazd w Tatry we wrześniu, planuję od kilku lat, może wreszcie się uda. Wciąż mam w pamięci nasz wspólny wyjazd z Michałem, wycieczkę na Granaty i strach przed skokiem przez rozpadlinę w skale. Spociłam się jak mysz, ale jaka była radość. I pamiętam smaczne piwo na Słowacji, już po jednym szumiało mi w głowie.Ach, wspomnienia, dobrze, że je mam. Śpij Jacusiu, już nie przeszkadzam.

  • Siostra Krysia

    Jacku, kolejna rocznica Twojego niespodziewanego odejścia właśnie mija. Czas biegnie coraz szybciej, w moim życiu wydarzyło się coś, co zmieniło moje podejście do wielu spraw, a równocześnie pozwoliło zrewidować niektóre osoby, również w naszej rodzinie. To wiedza bardzo cenna, tylko szkoda, że okoliczności dla mnie dość trudne. Mam nadzieję Jacku, że w Twoje Urodziny będę mogła napisać kolejne wspomnienie o Tobie. Odpoczywaj w spokoju.

  • Siostra Krysia

    Wczoraj Jacusiu minęła kolejna rocznica Twoich Urodzin. Dzień był w miarę przyzwoity, za to wieczorem zerwała się potężna wichura, której nadano nazwę Ksawery. Przewróciło nam na balkonie dużą donicę z pięknym asparagusem, a przerażony gołąb, mocujący się przed dłuższą chwilę z naporem wiatru, osiadł wreszcie bezpiecznie pośród kwiatów i liści w skrzynce parapetowej i przesiedział w niej do rana. Takie zakończenie miał Twój dzień. Wspomnienie piszę dopiero teraz, ponieważ ucierpiał również internet, który szczęśliwie udało się odzyskać dzięki Twojemu szwagrowi, Zbyszkowi. Żegnaj Jacusiu, spoczywaj w spokoju i do następnego wspomnienia, być może.