SławomirMrożek

Sławomir Mrożek

Niech spoczywa w spokoju

  • Urodzony:

    29.06.1930, Borzęcin

  • Zmarły:

    15.08.2013, Nicea (Francja)

W wieku 83 lat zmarł Sławomir Mrożek, polski dramatopisarz, prozaik i rysownik. Jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy, autor satyrycznych opowiadań i utworów dramatycznych. Od 2008 r. mieszkał we francuskiej Nicei.
Zadebiutował jako rysownik w 1950 r., a od 1953 r. publikował cykle rysunków w "Przekroju". W tym samym czasie wydał pierwsze zbiory opowiadań. Jego pierwszą sztuką teatralną był dramat "Policja" wydany w 1958 r. Dramat "Tango" z 1964 r. przyniósł Mrożkowi światową sławę. W 1962 r. został jednym z czterech pierwszych laureatów literackiej Nagrody Kościelskich. W 1963 r. wyemigrował wraz z żoną. Mieszkał m.in. w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Włoszech i Meksyku. W 1980 r. pisarz mieszkał we Francji, z Polski wyjechał wraz z żoną. W kraju jego kariera zaczęła właśnie nabierać tempa, ale sytuacja polityczna po niedawnej odwilży robiła się powoli nie do zniesienia. Po latach młodzieńczego zaangażowania w socjalizm Mrożek odrzucił go ze zdwojonym wstrętem. Dostał paszport tylko na wycieczkę po Włoszech. Nikomu nie mówił, że być może nie wróci. W 1990 r. otrzymał Honorowe Obywatelstwo Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa. W 1996 r. powrócił do Polski. W 2002 r. przeżył udar mózgu, którego wynikiem była afazja. Skutkiem tego utracił możliwość posługiwania się językiem zarówno w mowie, jak i w piśmie. Dzięki terapii, która trwała około trzech lat, odzyskał zdolność pisania i mówienia. Postanowieniem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z 11 listopada 1997r., w uznaniu za wybitne zasługi dla kultury narodowej, został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.Kiedyś to była sprawa życia i śmierci. A teraz? 6 maja 2008 r. Sławomir Mrożek ponownie zdecydował się opuścić kraj "na zawsze" i osiąść w Nicei na południu Francji. Pytany dlaczego, odpowiadał, że czas odpocząć, a tam klimat bardziej temu sprzyja. W czerwcu 2013 r. udzielił ostatniego wywiadu "Gazecie Wyborczej". Mówił wtedy: - Im dłużej się żyje, tym oczekiwanie na premiery jest mniej intensywne. Kiedyś to była sprawa życia i śmierci. A teraz? Coś jest, a potem nie ma. Sama pani rozumie. Gdy Małgorzata I. Niemczyńska zauważała, że nikt nie spodziewał się, że Mrożek napisze jeszcze sztukę, dramatopisarz przyznawał: - Ja też się nie spodziewałem. Postanowiłem... Nie, tak mnie postanowiło, że wracam do zawodu. Najpierw był skecz, żeby się wypróbować. "Mołotow" jest takim skeczem, był już w Polskim Radiu. Tak się rozpędziłem, że postanowiłem potem napisać sztukę. Akurat poczułem się lepiej po operacji, miałem przypływ energii. Przypomniało mi się, jak ze znajomymi pojechaliśmy na wycieczkę do Jukatanu. Byliśmy w barze, gdzie usłyszałem piosenkę czy pieśń - jak to jest po polsku? - o Lilith. Potem o tym zapomniałem. Przyszło, gdy się zastanawiałem, jaką by tu sztukę napisać. I to jest wszystko.To nie jest miejsce dla dzieci. Wyznawał też, dlaczego nie zdecydował się na dzieci: "Bo to bardzo nieładnie decydować o czymś za dzieci. Mówię o sobie. Ja osobiście uważam, że dziecko nie ma przyszłości. Choć pozornie każdy ma przyszłość - jak dorośnie, coś tam będzie robić. Ale ten świat taki, jakim się on staje, nie ma przyszłości. I ja to kończę. To nie jest dobre miejsce, żeby mieć tu dzieci." Ostatni raz Sławomir Mrożek odwiedził Polskę w czerwcu 2013 roku: wziął udział w premierze swej najnowszej sztuki "Karnawał, czyli pierwsza żona Adama" w Teatrze Polskim w Warszawie. Miał też spotkać się z czytelnikami Big Book Festivalu, ale nie pozwoliły na to względy zdrowotne. W przygotowaniu w Wydawnictwie Literackim znajduje się korespondencja Sławomira Mrożka i szwedzkiego intelektualisty Gunnara Brandella. Jesienią w Oficynie Noir Sur Blanc ukaże się także tom z rysunkami Mrożka. W październiku w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie odbędzie się krakowska premiera "Karnawału, czyli pierwszej żony Adama". Poetka Julia Hartwig, wspominając dla PAP Sławomira Mrożka, powiedziała: "Sławomir Mrożek był człowiekiem, który bardzo rzadko brał udział w publicznych wydarzeniach. Był natury samotniczej - dzięki temu dużo pisał, a rodzaj pisarstwa, reprezentowanego przez niego był niezwykle rzadki: był to wyrafinowany intelektualizm ujęty w formie wysokiego lotu żartu i swobody literackiej. Był trudny, jeśli chodzi o życie społeczne. Prawie w ogóle się nie udzielał towarzysko. Nie był jednak niemiły. Ludzie w sierpniu się bawią, a jedynym człowiekiem stojącym pod ścianą jest Mrozek. Nie by człowiekiem zakompleksionym, po prostu nie interesowało go to. Zawsze był bardzo życzliwy. Razem byliśmy zaproszeni do Kolonii na wspólny wieczór autorski; pamiętam, że czekałam na dworcu lotniczym, słabo go wówczas znałam go wówczas i czułem małą tremę - w końcu słyszałam, że nie lubił ludzi. Okazał się miły, potrafił w osobistych stosunkach być troskliwy i dbały. Jednak gdy jedliśmy śniadanie, jadłam osobno - on obkładał się gazetami.Prawie nigdy nie wypowiadał się w sprawach zasadniczych, omijał te tematy, zostawiając je dla sztuki. Nie dbał o to, co się o nim sądzi jako o człowieku, a można było sądzić dobrze. Po prostu nie interesowała go opinia ludzi. Czuł się osobny, choć przecież dużo podróżował, przyjaźnił się z naszymi pisarzami emigracyjnymi. Nie był zupełnym odludkiem ale postacią niezwykle oryginalną. Gdy go poznałam, zadziwił mnie swoim wyglądem - ubierał się w stylu dandysowskim, nosił bardzo wąskie spodnie. Gdy ktoś go o nie zapytał, odpowiedział, że sam je sobie uszył. Wszystko miał według własnego pomysłu. Zauważał także ubrania innych osób: gdy skomplementował kiedyś mój ubiór, zdziwiło mnie to; wydawałoby się że to ostatnia rzecz, którą Mrożek mógłby zauważać. Smucę się, bo to wielka strata, ale wiem, kim był i wiem, że niczego nie żałował. Rozwinął swoją osobowość na wielką skalę"

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    21.09.2017
    Krysia W.
  •  
    21.09.2017
    koala
  •  
    21.09.2017
    Paweł
  •  
    13.11.2013
    na zawsze już
  •  
    04.11.2013
    za bycie
  •  
    04.11.2013
    j
  •  
    02.11.2013
    Kraków
  •  
    02.11.2013
    czytelnik
  •  
    01.11.2013
    AP
  •  
    01.11.2013
    ania wojtania
  •  
    01.11.2013
    Monika
  •  
    01.11.2013
    SebKow
  •  
    01.11.2013
    m.
  •  
    01.11.2013
    a
  •  
    01.11.2013
    kb
  •  
    01.11.2013
    Wit
  •  
    01.11.2013
    Jan
  •  
    01.11.2013
    rchard
  •  
    01.11.2013
    Dla autora Emigranci. emigrant
  •  
    01.11.2013
    Emigrant z Londynu i X i Y

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych

  • Emigrant

    Mistrzu, dziękuję za inspirację. Spoczywaj w pokoju...

  • Jadwiga

    Matka Sławomira Mrożka i mój ojciec byli rodzeństwem,a ja Jego cioteczną siostrą. Rozmawiałam ze Sławkiem gdy był rok temu w Krakowie. Żegnaj Sławku.

  • Stefan

    Taka szkoda i wielki żal, że pana Sławka nie ma już z nami... wielki człowiek, wybitny pisarz- niech spoczywa w pokoju

  • Katarzyna

    Czytałam niedawno Jego autobiografię " Baltazar". Książka wspomnieniowa, pisana po przebytym udarze, swego rodzaju terapia. Wspaniała książka, zmuszająca do refleksji, jak zawsze z dużą dozą humoru, autoironii tak typowych dla Pisarza. Szkoda, że tacy ludzie odchodzą, dobrze, że zostawiają swoje dzieła....

  • Maria-n z Gorzowa

    ...Żegnaj Kochany Sławku; trzymaj się bosko nad Niceą, Borzęcinem i Krakowem.Wdzięczny miłośnik Twoich Sztuk z Gorzowa.Trzymaj się maski jak Bliżni pana Jezusa i Matki Świętej;