Krzysztof Borowski

Stroną opiekuje się: Dział nekrologów

KRZYSZTOF BOROWSKI
– architekt i malarz – ur. 29 sierpnia 1931 roku
w Tomaszowie Mazowieckim. Brał udział w powstaniu warszawskim
i wywożony do Niemiec uciekł z transportu. Ukończył liceum Rejtana
w roku 1950.
Poznałam Go jeszcze jako ucznia. Był przystojny i dziewczyny się za Nim
oglądały, szczególnie z „mojej” Żmichowskiej. Spotykaliśmy się
na zabawach. Jako jeden z najlepszych kandydatów wstąpił na architekturę
w Politechnice Warszawskiej (ukończył ją w roku 1955). Interesował się
muzyką. Uczestniczył z kolegami w nieformalnych spotkaniach, na
których słuchano muzyki nowoczesnej i jazzu. Szybko utworzyła się grupa
młodzieży, która kochała jazz. Słuchaliśmy i tańczyliśmy. Ktoś nazwał
tę grupę Jazz Klubem. Nie było to dobrze widziane w czasach
stalinowskich. W roku 1956 otrzymał stypendium Forda na wyjazd
do Londynu, gdzie pracował w biurze architekta miejskiego.
Tam poznał przyszłą żonę o imieniu Dympna i pobrali się w roku 1957.
Wyjechali w podróż poślubną do Rzymu. Tam wygrał konkurs na projekt
akademika dla kleryków i „miesiąc miodowy” przedłużył się do roku.
Po pewnym czasie dostał za swój projekt Nagrodę Miasta Rzymu.
Po powrocie do Anglii kontynuował pracę. Urodziły się dzieci:
Guy - inżynier lotniczy, Anna - lekarka i Greg - architekt. Po pewnym
czasie został znowu wezwany do Rzymu. Pracownicy muzeum
na Lateranie zauważyli, że sufity niebezpiecznie się wyginają i papież
Jan XXIII polecił usunąć eksponaty do ogrodów watykańskich.
Później
Paweł VI zdecydował dobudować część nowoczesną
do Muzeum Watykańskiego i to zadanie powierzono Krzysztofowi.
Chwalił się, że poza odpuszczeniem grzechów ma wolny wstęp
do wszystkich pomieszczeń watykańskich.
W roku 1974 otworzył własną pracownię.
Później zdecydował się opuścić Anglię i osiadł w Vancouver (Kanada),
jednym z najpiękniejszych miast świata. Mieszkał tam z rodziną
od roku 1976 do końca życia. Dużo podróżował, w zimie jeździł
na nartach. Dalej pracował jako architekt, ale coraz bardziej wciągało Go
malarstwo. Malował głównie krajobrazy, zarówno z Vancouver i okolic,
jak i z podróży (Francja, Włochy). Miał wiele wystaw swojego malarstwa
i sprzedał dużo obrazów. Krzysztof i Dympna, dobrze już mówiąca
po polsku, często odwiedzali nasz kraj. Mieszkali wtedy u rodziców
Krzysztofa, a później u nas. Spotykali się wtedy z jego kolegami
z dawnych lat. Potem przyszła choroba – demencja.
Złamał biodro i nie mógł chodzić. Od 2009 roku mieszkał w domu opieki,
lecz co tydzień wracał do domu pod opiekę rodziny.
Zmarł w Vancouver 6 lipca 2013 roku i został pochowany
na miejscowym cmentarzu. Pozostawił żonę, córkę, synów, synowe
i czworo wnuków. Również wielu przyjaciół i kolegów.
Bardzo nam Go brakuje.
Hanka Stande-Zelazko

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    18.10.2013
    Dział nekrologów

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych