Dr Mirosław Michalik

  • Urodzony:

    03.11.1950, Łódź

  • Zmarły:

    08.10.2013, Łódź

  • Pochowany:

    Warszawa Stare Powązki, kwatera 303

Mirka poznałem w 1967 roku na kółku matematycznym prowadzonym przez doktora Przemysława Skibińskiego dla uczniów szkół średnich. Później razem studiowaliśmy matematykę. Mirek imponował lekkością umysłu, oczytaniem, znał najwięcej kawałów i był mistrzem błyskawicznej riposty. Ten obraz kontrastuje z obrazem Mirka z ostatnich lat – człowieka wycofanego, zamkniętego w sobie, od którego trudno było kupić słowo. To skutek ciężkich przejść w obozach internowania, szczególnie w Kwidzynie, gdzie został pobity.

Po wyjściu z więzienia szybko powrócił do zdrowia. Został nauczycielem matematyki w XV Liceum w Łodzi. Był zaangażowanym wychowawcą młodzieży. Organizował liczne wyprawy z rodziną, przyjaciółmi i młodzieżą, głównie w góry, bo był Przewodnikiem Beskidzkim, i były to prawdziwe wyprawy w góry a nie na przykład na Krupówki. Oprócz polskich gór, przeprowadził młodzież przez Czarnohorę i góry nad Bajkałem. W czasie jednej z takich wypraw uratował mi życie.

Mirkowi bliska była idea pojednania między narodami. Podczas rejsu mazurskiego, zorganizował spotkanie uczniów swojej klasy z Ukraińcami przesiedlonymi tam z Bieszczad podczas Akcji Wisła. Wspólnie z księdzem Stefanem Miecznikowskim, Tomaszem Filipczakiem i Piotrem Antoniakiem zorganizował seminarium „Litwini, Białorusini, Ukraińcy, Polacy – przesłanki pojednania”. Wśród wielu gości był historyk Bronisław Komorowski, obecny prezydent.

W sierpniu 1991 r. Giennadij Janajew ogłosił stan wyjątkowy i dążył do restytucji Związku Radzieckiego. Wyglądało to groźnie. Mirek nawiązał wtedy kontakt z organizacją „Ruch” czyli ukraińską „Solidarnością”. Na szczęście pucz upadł a Ukraina ogłosiła swoją niepodległość. W tych dniach urodziła się Zosia, czwarte dziecko Mirka i Ani.

Dawna choroba znów dała znać o sobie. Mirek musiał zrezygnować z pracy. Jego stan pogarszał się z roku na rok.

Mirku, Aniu, Sławku, Joasiu, Piotrze i Zosiu przeżyliście razem, może niełatwe, ale piękne dni.

Mirku, przyjacielu, do zobaczenia. Tam bedziemy znów w dobrej formie, może zaprosimy do kompanii Janka i Bogusia, ugadamy się do woli.

Piotr

 

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    21.01.2018
    Aniela
  •  
    30.10.2013
    ks
  •  
    27.10.2013
    Marta
  •  
    18.10.2013
    Piotr

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych