JanStarczewski

Jan Starczewski

  • Urodzony:

    08.02.1904

  • Zmarły:

    20.12.1981

Stroną opiekuje się: Maria Starczewska-Lambasa

Gdy w grudniu 1981 roku czołgi jechały ulicą Słowackiego, Tatuś dostał zawału serca. Mama nie mogła wezwać pogotowia, bo telefony nie działały. Sąsiad, p. Tomala, wykazując wielką odwagę, zawiózł Go do szpitala, gdzie Go niestety nie uratowali. My pracując na uniwersytetach w USA o śmierci dowiedzieliśmy się kilka tygodni później. Dopiero 26 lutego 1982 roku w ”Życiu Warszawy” ukazał się nekrolog napisany przez jego współpracowników i przyjaciół: ”Świetny organizator pomocy społecznej. Ofiarnie służył ludziom do ostatnich chwil życia, działał w rożnych organizacjach społecznych. Kochał szczególnie dzieci, za pomoc niesioną dzieciom Zamojszczyzny został więźniem obozów koncentracyjnych. W okresie okupacji dzięki jego odwadze opieka społeczna działała w Warszawie w szerokim zakresie stanowiąc równocześnie ogniwo ruchu oporu”. Tatuś był w Warszawie dyrektorem Wydziału Opieki i Zdrowia od 1 czerwca 1934 roku do aresztowania przez gestapo 18 lutego 1943 roku. Stworzył ekipę pracowników, którzy z narażeniem życia wypełniali swe obowiązki. W ”Przeglądzie Lekarskim” z 1976 roku w artykule „Uwagi o służbie zdrowia w okupowanej Warszawie” pisał o nich: „pracownicy służby zdrowia i opieki bohatersko wytrwali na wyznaczonych im posterunkach.” Wśród jego lojalnych i ofiarnych pracowników byli dr. Mikołaj Łącki, Antoni Chaciński, Jan Dobraczyński jak również dwie Ireny: Sendlerowa i Schultz, oraz wielu innych.O Tatusiu można przeczytać życiorys zamieszczony w 2003 roku w Polskim Słowniku Biograficznym wydanym przez PAN w zeszycie nr. 173 tomie XLII/2. Na stronach 286-288 - m.in: „Był wielkim społecznikiem”. ....”Uczestniczył także w akcji pomocy dzieciom żydowskim, uzyskiwał dokumenty zacierające ich pochodzenie oraz wyszukiwał dla nich schronienie w zgromadzeniach zakonnych (szczególnie Sióstr Franciszkanek Rodziny Marii). W styczniu 1943 kierował akcją ratowania dzieci wysiedlonych z Zamojszczyzny. Za swą działalność został przez Niemców więziony m.in. w Oświęcimiu (nr. 121625) oraz w obozie śmierci Bergen Belsen”. Po wyzwoleniu obozu Bergen Belsen przez armię brytyjską, chory na tyfus, w krytycznym stanie zdrowia został zabrany przez Czerwony Krzyż do Szwecji.W maju 1946 r. powrócił do Polski. Tu przeżył straszny cios, bo odmówiono mu zatrudnienia w warszawskim Zarządzie Miejskim. Z czasem trafił do pracy w Ministerstwie Finansów, gdzie do momentu przejścia na emeryturę, mimo że był bezpartyjny, pełnił stanowisko dyrektora Dep. Budżetów Centralnych. Był aktywnie zaangażowany w sprawy pomocy dla byłych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych. Działał też aktywnie w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci. Współorganizował również pierwszy w kraju ośródek ds. pomocy w przysposabianiu dzieci opuszczonych i osieroconych. W pełnym tego słowa znaczeniu był prawdziwym przyjacielem dzieci. Dla nas był niedoścignionym ideałem – skończył prawo i jednocześnie studiował w konserwatorium grę na flecie i na fortepianie, znał biegle kilka języków obcych (zwłaszcza płynna znajomość niemieckiego okazała się bezcenna w czasie okupacji) a w szkole uczył się łaciny i greki. Prezydent Starzyński wybrał Go, by przemawiał na pogrzebie swej Żony (również wielkiej społeczniczki). To dowodzi jak bliskie stosunki ich łączyły. W pogrzebie naszego Tatusia na Powązkach, przed samym Bożym Narodzeniem w 1981 roku, mimo stanu wojennego, dzięki pomocy sióstr Rodziny Marii i biskupa Miziołka małe grono przyjaciół mogło wziąć udział. Tylko zabrakło nas, Jego dzieci i wielu dawnych współpracowników, rozsianych po Polsce i świecie. Mijają już 32 lata od tego smutnego okresu, głęboki żal nadal pozostaje, jednak przeważa uczucie wielkiej dumy z tego, ze mieliśmy tak wspaniałego Ojca.
Jerzy Andrzej Starczewski
i Maria Starczewska-Lambasa

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    27.01.2015
    Joasia
  •  
    17.11.2014
    Andrzej
  •  
    10.07.2014
    Kazimierz J. L.
  •  
    04.04.2014
    KRYSTYNA GETTER-JAKUBOWSKA
  •  
    25.01.2014
    Joanna Ostrowska
  •  
    30.12.2013
    Chwała wielkiemu człowiekowi
  •  
    18.12.2013
    nadal kochany
  •  
    15.12.2013
    Piękna postać
  •  
    13.12.2013
    Pełna podziwu
  •  
    13.12.2013
    Dział nekrologów

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych

  • Lucyna

    Dzień dobry. O Pani tacie przeczytałam w pięknej,prostej ,przejmującej książce pani Anny Janko ,,Mala zagłada ,,rzecz dotyczy zniszczenia zamojskiej wsi Sochy 01.06.1943 roku. Tak niewiele,praktycznie nic nie wiemy o wielu ludziach,którzy wtedy byli bohaterami. Jak to określił mój znajomy ,,więcej możemy powiedzieć o Kubusiu Puchatku ,niż ...,,. Mówi się więcej i pamięta nazwiska morderców tych czasów. Czy to nie ironia i ,,chichot losu,, jak pisze autork? Pozdrawiam z Gdańska

  • Bolek Drapella

    Urodziłem się w dniu śmierci tego Pana [*]