AnnaWierzchowska

Anna Wierzchowska

  • Urodzona:

    16.11.1968

  • Zmarła:

    07.11.2013, Gdańsk

  • Pochowana:

    Sopot

 Przesyłam Wam wspomnienie o Ani, której nie ma wśród nas… mimo upływu czasu, bardzo trudno jest mi pisać o niej, robię to bo chciałbym wywołać uśmiech u tych wszystkich, którzy ją znali i dać szansę „spotkania”, tym którzy nie zdążyli jej poznać...

Dokładnie, pięć lat temu, 1 listopada, po południu, Ania przeszła na Akademii Medycznej w Gdańsku, trudną i skomplikowaną, 6-godzinną operację, która powiodła się, jednak następnego dnia rano, anestezjologom, nie udało się, wybudzić jej. Zapadła w śpiączkę a lekarze, przez kolejnych 7 dni próbowali, wszelkimi metodami, ratować życie jej i naszego maleństwa - nie udało się.

Ania odeszła od nas, razem z nienarodzonym dzieckiem, 7 listopada 2013 r. o godz. 15.29. 

To wszystko wydarzyło się nagle, niespodziewanie, bez przyczyny. Potem były szok, pustka, przerażenie…. potworny ból. Dwa dni po jej śmierci, w nocy, napisaliśmy z Martą pożegnalny list, zacytuję go we fragmentach:

„Tak trudno, mówić o niej, kiedy tęsknota i ból po utracie paraliżują a przestrzeń wypełnia cicha pustka i tylko rzeczy porzucone przez nią kilka dni temu, w pośpiechu codziennego dnia, przypominają o bezpowrotnym rozstaniu.
Ania była… delikatna, cicha i zawsze uśmiechnięta… bardzo wrażliwa. Wierzyła w świat i ludzi… miała piękne marzenia, które starała się realizować… była uczciwa, pomocna, dbająca o świat wokół siebie.
Była ostoją i centrum naszego domu. Troszczyła się o nas, cierpliwie pokonywała codzienne trudności i rozterki.
„Była wspaniała mamą, pomocną we wszystkim. Była autorytetem, dawała mi dobry przykład. Poświęcała mi bardzo dużo czasu. Była dla mnie nie tylko mamą, ale i przyjaciółką” 
Ania była „nie przekupna”, zdystansowana, nie można było się jej przypodobać - wzbudzała szacunek.
Kiedy budziło się w niej dziecko - „Mała Mi” , zaskakiwała spontanicznością i radością życia… bywała wtedy szalona:)
Nauczyła się jeździć na rowerze, po czterdziestce. Taką frajdę sprawiała jej jazda na białej damce uliczkami Sopotu, robiła to powoli z gracją przedwojennej damy.
Kochała Sopot, to było jej miasto mimo, że nie urodziła się tutaj. Jego tajemniczość, zawartą w historiach starych kamienic, przyrodę, morze i plażę, po której uwielbiała spacerować z psem Amelią.
Kochała podróże i ich nieprzewidywalność. Fascynowała ją Azja, jej duchowość, zmysłowy orient, bardzo chciała wrócić do Nepalu.
Ania, nigdy nie epatowała swoją obecnością, była jakby z boku, w tle…. ale dopiero teraz kiedy jej nie ma, czujemy głęboki brak i uświadamiamy sobie jak ważną częścią naszego życia jest. 
Żegnaj Kochanie”

Mimo upływu lat, tamto wspomnienie, nie straciło na aktualności. Nadal tak pamiętamy Anię. 

Była delikatną osobą, szczerą, uczciwą, mądrą, pełną szacunku do świata i ludzi. Mimo, że skrytą i cichą to jednocześnie ciepłą, otwartą, ciekawą drugiej osoby. 

Kochała Martę, poświęcała jej mnóstwo uwagi i ciepła, zdążyła dać jej wszystko co jest potrzebne, aby mogła stać się mądrą, odpowiedzialną, potrafiąca zadbać o siebie, piękną kobietą.

Była bardzo inteligentna, miała dystans do samej siebie i to zabójcze poczucie humoru… Była jak kot, nieschematyczna… kochała muzykę i doskonale znała się na niej - Bob Dylan, Tom Waits, Komeda, a po latach moich starań również Radiohead - to była jej klasyka. Do dzisiaj używam jej tekstu „muzyka do jedzenia jabłek” jako określenie niezbyt wyszukanych czy nudnych kawałków. „Wierzchol” to był świetny kompan i przyjaciel:)

Pisząc to wspomnienie, przywoływałem w pamięci ważne momenty z naszego życia, to jak wyglądała, zachowywała się, próbowałem usłyszeć dźwięk jej głosu… robiąc to, uświadomiłem sobie, że to nie ma tak naprawdę znaczenia.

Najważniejsze co nam i mi osobiście Ania dała i co na zawsze zapamiętamy to jej miłość. Ona powoduje, że mamy uczucie, że cały czas jest z nami.

Ania dała nam miłość bezinteresowaną, szczerą, głęboką.  
Uczucie, którym nas obdarzała było dojrzałe. 
Była w nim stała, wierna, cierpliwa. 
Ania była bardzo blisko nas, zaangażowana, obdarzała nas ciepłem, zrozumieniem, akceptacją. Potrafiła wybaczać.

Ania pokazała nam jak kochać, dzisiaj z Martą, nadal czerpiemy z jej miłość, ona daje nam siłę. Jednocześnie tak bardzo brakuje nam jej…

Aniu, dzięki za to wszystko… kochamy Cię!!! 

Wierzę, że kiedyś spotkamy się znowu… ale jeszcze nie teraz, jeszcze nie teraz…

https://www.youtube.com/watch?v=3_eR0IVSOhY

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    16.05.2021
    Ewa
  •  
    02.11.2020
    Iza i Mariusz
  •  
    28.08.2020
    E
  •  
    07.11.2019
    Gosia
  •  
    04.10.2019
    E
  •  
    07.04.2019
    Marek
  •  
    07.11.2018
    Marek
  •  
    07.11.2018
    to już 5 lat bez Ciebie, Maryl
  •  
    06.08.2018
    Tesknie...
  •  
    10.02.2018
    Aniuś, wciąż tęskno, Maryl
  •  
    01.02.2018
    Tęsknimy... M i M
  •  
    31.12.2017
    ...
  •  
    01.11.2017
    spoczywaj w pokoju
  •  
    01.11.2017
    Aniu, pamitam E
  •  
    14.04.2017
    Maryl
  •  
    14.04.2017
    Maryl
  •  
    14.04.2017
  •  
    14.02.2017
    t.esknię..
  •  
    10.01.2017
    Maryl
  •  
    07.12.2016
    Maryl

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych

  • Iza

    Aniu wciąż za Tobą tęsknimy. I & M

  • Maryl

    To już mija rok....

  • Dorota

    Spoczywaj w Bogu, wciąż nie mogę uwierzyć...,...

  • Maryl

    Treść Wspomnienia

  • Maryl

    Spij w spokoju

  • Gosiak

    Aniu, tak fajnie było Cię poznać.