KatarzynaGrzechnik z domu Lewandowska

Śp Katarzyna Grzechnik z domu Lewandowska

  • Zmarła:

    30.08.2013, Wólka Kozodawska

  • Pochowana:

    Raszyn

Stroną opiekuje się: Bogdan Grzechnik

Nie sposób zatrzymać czasu ani zmienić wyroków Opatrzności. Najbliżsi odchodzą fizycznie, ale jeśli pamięć o Nich pozostaje w nas to zawsze są z nami. Dnia 10 listopada minęlo 52 lata od chwili kiedy poznałem i zakochalem się w cudownej dziewczynie, studentce filologii polskiej na UW, Kasi Lewandowskiej.  Zauroczenie bylo obopólne, bo po półtora roku, 4 lipca 1964 r. odbył sie nasz ślub.Piędziesiątą rocznicę poznania obchodziliśmy uroczyście 10 listopada 2012 r., ale zaplanowanych obchodów 50-tej rocznicy ślubu /4 lipca 2014 r./, Kasia niestety nie doczekala. Po półrocznej chorobie, której służba zdrowia, mimo ogromnych naszych starań, nawet nie zdiagnozowala, 30 sierpnia 2013 roku ,ku naszej rozpaczy, w domu rodzinnym /bo tak chciała/, zasnęła na zawsze i odeszla do Pana.  Kasia była osobą niezwykłą, mądrą, dobrą i dzielną, obdarzoną ogromną wrażliwością i delikatnością; cechowała Ją wielka prostota i elegancja w kontaktach z innymi ludżmi. Po studiach pracowala kilka lat jako nauczycielka w Liceum Ogólnokształcącym w Żyrardowie, póżniej w PIW-ie, a następnie w Szkole Podstawowej Nr 212 na Stegnach w Warszawie, gdzie z wielkim rozmachem przygotowała bardzo ważną uroczystość nadania szkole imienia Krystyny Krahelskiej. Byla wielką humanistką i wspaniałą nauczycielką. Oddawała młodym ludziom całą swoją osobowość i wszechstronną wiedzę, ucząc ich pięknego ojczystego języka.   Urodziła troje dzieci: Małgosię, Dorotkę i Jurka.   Była najczulszą i najlepszą Mamą, doczekała się czterech dorodnych wnuków: Jaśka, Frania, Antka i Tadzia. Jej milość, wielkie serce, dobroć i szlachetność, przez te wszystkie lata, nadawały ton wielu rodzinnym poczynaniom. Chłopcy uwielbiali i podziwiali najwspanialszą na świecie Babcię Kasię. Jasiek, który często u nas bywał, mówił że u Babci Kasi to jest lepiej niż w niebie. Franio, który mieszkał obok nas, od kolebki zauroczony był cudowną Babunią.  Jurek odziedziczył po Mamie ogromną wrażliwość i empatię, co widać i słychać w Jego artystycznej twórczości. Całe nasze życie opierało się na mało obecnie modnej wielkiej miłości małżeńskiej i rodzinnej. A oto Jej słowa ,z jednego z listów, potwierdzające to co napisałem. " Znana jest baśń, czy mit, który mówi o tym, że kiedyś ludzie byli istotami dwoistymi. potem jakiś kataklizm sprawił , że te połowy rozpadły się , ale bez siebie były nieszczęśliwe, więc się wciąż szukały. Jeśli się odnalazły i połączyły w małżeństwa odzyskiwały swoje szczęście. Dziś , jestem przekonana bardziej niż kiedykolwiek, że to my jesteśmy takimi połowami. A wspaniałymi tego znakami i dowodami są nasze  udane dzieciaki....  Żyjemy wspólnie już tyle lat,przeżyliśmy tyle chwil radosnych i smutnych, a ja kocham Ciebie wciąż miłością równie świeżą, jak ta która narodziła się w pewien listopadowy wieczór....   Czyż nie jesteśmy najszczęśliwszymi ludżmi na świecie , jeśli nam udaje się przeżywac tak wielkie uczucie...." Tak to prawda, przez całe nasze wspólne życie /ponad pól wieku/ byliśmy najszczęśliwszymi ,kochającymi się ludżmi na świecie.   Kasia w wyjątkowy sposób ceniła też przyjażnie, nawet te ze szkoły podstawowej, gimnazjum i studiów, spotykając się z przyjaciółmi i wspominając stare dzieje. Potrafiła scalać i nadawać radosny ton tym spotkaniom. Była ciekawa świata, dlatego dużo podróżowaliśmy w różne wyjątkowe miejsca. Zawsze była inspiratorką i organizatorką, wspólnie z młodszą córką Dorotką, takich wyjazdów.  Zafascynowana Chopinem i Napoleonem była znawczynią ich biografii. Wygłaszane przez Nią cudowne pogadanki o Chopinie wzbudzały ogromne zainteresowanie i uznanie, bo wiedziała o nim chyba wszystko.  Prowadziliśmy dom otwarty. Była cudowną Panią domu i gospodynią.  Na naszych Wigiliach bywało po kilkanaście osób. Jej ambicją były własne wspaniałe tradycyjne potrawy. Na jedno z ostatnich Świąt Małgosia przygotowała jasełka w których uczestniczyła cała rodzina. Najmłodszy Tadzio był Panem Jezuskiem a Kasia grała Anioła. I naprawdę była Aniołem . Właśnie Tadzio , kilka dni przed Jej śmiercią powiedział - Babcia Kasia na tysiąc procent pójdzie do nieba. I na pewno tak się stało. Jesteśmy przekonani, że Pan Bóg, który przez całe życie był Jej Drogowskazem, przyjął Ją z radością do swego Królestwa. Czekaj tam na nas Kasiulek , bo bardzo Cię Kochamy i za Tobą Tęskimy. A na koniec , zacytuję wiersz Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej,który omawiałaś wiele razy w szkole, "przylegający" obecnie bardzo boleśnie do mojej sytuacji;                                                    " Gdy się miało szczęście, które się                                                     nie trafia -                                                                                     czyjeś ciało i ziemię całą                                                                 a zostanie tylko fotografia                                                               to - to jest bardzo mało..."                                                                                                        Bogdan Grzechnik

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    27.05.2020
    Bogdan
  •  
    30.04.2020
    Bogdan Imieninowo
  •  
    29.03.2020
    Bogdan
  •  
    29.03.2020
    F
  •  
    28.08.2019
    Zosia
  •  
    14.08.2019
    zbyszek leszczewicz
  •  
    20.07.2019
    Bogdan
  •  
    30.06.2019
    Michał Kinas Jastrzębie-Zdrój
  •  
    14.06.2019
    Michał Kinas Jastrzębie-Zdrój
  •  
    09.06.2019
    Michał Kinas Jastrzębie-Zdrój
  •  
    03.06.2019
    Michał Kinas Jastrzębie-Zdrój
  •  
    19.05.2019
    Bogdan
  •  
    16.05.2019
    Michał Kinas Jastrzębie-Zdrój
  •  
    12.05.2019
    Bogdan
  •  
    29.04.2019
    Michał Kinas Jastrzębie-Zdrój
  •  
    16.04.2019
    Michał Kinas Jastrzębie-Zdrój
  •  
    04.04.2019
    Bogdan
  •  
    03.04.2019
    Michał Kinas Jastrzębie-Zdrój
  •  
    22.03.2019
    Michał Kinas Jastrzębie-Zdrój
  •  
    05.03.2019
    Bogdan

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych

  • BG

    Wszystkiego dobrego dla Cudownej Mamy.

  • Bogdan

    Dzisiaj są imieniny Kasi. Zawsze bylo to Wielkie Święto. Proponuję żebyśmy chociaż przez moment przypomnieli sobie te chwile i powspominali ta Cudowna zawsze uśmiechnięta, oddana Rodzinie, Przyjaciołom, Uczniom i Całemu Światu. Kochamy Cie Kasiulko.

  • Bogdan

    Za chwilę minie 7 rocznica śmierci Kasi. Mimo upływu tylu lat cały czas czujemy Jej brak i smutek, że tak wcześnie nagle odeszła. Dobrze, że nasza wnuczka 4 letnia Kasia bardzo, podobna do Babci Kasi godnie Ją zastępuje i swoją radością trochę wypełnia tę pustkę.Kochamy ćię wszyscy Kasiulko i bardzo tęsknimy za Tobą

  • Bogdan

    4 lipca minęła 55 rocznica naszego ślubu. Smutny to teraz dzień, a przez wiele lat swiecilismy ten dzień z przyjaciółmi b. uroczyście. A teraz w zadumie zapala znicze na grobie Kasi. Szkoda że czasu nie da się cofnąć.

  • BG

    Kilka dni temu 30go kwietnia były Kasi imieniny. Zawsze było u nas wiele osób (Rodziną i Przyjaciele). Dobrze ze chociaż mile wspomnienia nam pozostały. Ale Kasia ma nastepczynie wnuczke, 3 letnia Kasienke, której imieniny teraz obchodzimy wspominając Wspaniała Babcie Kasie.

  • Bogdan

    W dniu 31stycznia Kasia by skończyła 77lat.Zawsze organizowaniem wspólne urodziny, bo ja urodziłem się 27stycznia tyle, że 2 lata wcześniej. Niestety już od 5 lat nie ma wspólnych uroczystości, tylko pozostały nam wspomnienia z tych wspaniałych spotkań. Mam nadzieję, że grono znajomych i przyjaciół też przywoła te wspomnienia.