JanTenderenda

dr Jan Tenderenda

  • Zmarły:

    14.12.1979

Stroną opiekuje się: Dział nekrologów
Wspomnienie o
Doktorze JANIE TENDERENDZIE
Był lekarzem weterynarii oraz profesorem biologii w Samorządowym
Ogólnokształcącym Gimnazjum w Sterdyni.
Urodził się na pobliskim Zabużu 13 grudnia 1911 roku w Kozarzach.
Szkołę powszechną ukończył w Ciechanowcu, a średnią w Łomży,
gdzie odbył obowiązkową służbę wojskową w 33. pułku piechoty.
W latach 1933-1939 studiował weterynarię na Uniwersytecie
Warszawskim. Wybuch wojny uniemożliwił zdanie dwóch ostatnich
egzaminów dyplomowych, czego dokonał przed Komisją Dyplomową
Wydziału Lekarsko-Weterynaryjnego M. Curie-Skłodowskiej w Lublinie,
ponieważ Warszawa jeszcze nie była dostępna.
Podczas okupacji sowieckiej pełnił obowiązki lekarza weterynarii.
Pracował najpierw w Skórcu, powiat Bielsk Podlaski, a następnie
w wyzwolonym już wówczas Ciechanowcu. Za pozwoleniem władz
wojewódzkich w Białymstoku Doktor zaadaptował na lecznicę
weterynaryjną stajnię w zespole pałacowym w Nowodworach
(część miasta Ciechanowca). W tym budynku w późniejszych latach
powstało Muzeum Weterynarii.
W roku 1946 Doktor opuścił strony rodzinne i przeniósł się do Sterdyni,
powiat Sokołów Podlaski, gdzie z lekarzem powiatowym we dwóch
obsługiwali cały powiat. Doktor dojeżdżał do wiosek czym się dało,
furmanką, rowerem, a potem jednośladem podobnym do motocykla.
Doktor, tak jak całą służbę lekarsko-weterynaryjną w powiecie,
organizował od podstaw, tak też budował namiastkę lecznicy w Sterdyni.
Mieściła się ona w wynajętej izdebce tak małej, że nawet na kotku
nie można było w niej dokonać zabiegu. Operacje odbywały się na
zewnątrz, na uniesionej ku górze wypukłości parsku – dachu nad dołem,
w którym kiedyś przechowywano ziemniaki. Mimo panującej i tu ciasnoty
Doktor dokonywał zabiegów na dużych zwierzętach, m.in. kastracji
ogierów, na co niełaskawym okiem patrzyły sąsiadujące z „lecznicą”
siostry zakonne. Z czasem jednak, za przyczyną Doktora, została
zbudowana w Sterdyni lecznica dla zwierząt. W tym czasie kwitł
na wielką skalę eksport koni do Włoch, którego ośrodkiem
dyspozycyjnym na cały powiat była Sterdyń, a bliżej plac zwany
targowicą. Którejś zimy trzeba było zbadać w pośpiechu stan zdrowia
pięciuset koni. Zdarzało się, że jednego dnia doktor zbadał 150,
innego 280 wybranych koni. Kto dziś myśli, że dobry zarobek trafił się
wtedy Doktorowi, ten się myli. Tylko pasjonat mógł podjąć się tego
zadania. Lekarze weterynarii byli wtedy urzędnikami państwowymi,
tylko lekarze medycyny mieli wolną praktykę.
Piękne świadectwo o pracy Doktora zostawili jego dwaj technicy
weterynaryjni. Kazimierz Krawczyński pisał: „Rolnicy zwracali się do
niego w różnych sprawach. Zawsze wysłuchał z powagą i przyjaźnią.
Widzieli w nim przyjaciela, darzyli go wdzięcznością, do dziś
wspominają jak dużo dobrego wniósł na nasz teren. W mojej pamięci
został jako wzór do naśladowania”. Tadeusz Pałka szczęśliwy mówił,
że zwierzchnik traktował go po ojcowsku, ostro: „wziął się za moje
dokształcanie. Dobierał mi podręczniki. Pracy w terenie było bardzo dużo.
Najczęściej środkiem lokomocji była furmanka. Czasem pięć godzin
jechaliśmy do Rytel, czy Grzymek. Brałem w drogę książki, musiałem
przestudiować zadany mi temat, a po powrocie, jeśli była wolna chwila,
omawialiśmy go. Praktyka była na miejscu, pod gołym niebem”.
Rodak ze Sterdyni doc. dr hab. Stanisław Pytel pisał o Doktorze
w „Życiu weterynaryjnym”: „Człowiek ten poświęcił się całkowicie pracy
zawodowej, czym zyskał zaufanie i uznanie. Wyróżniał się pracowitością
i życzliwością, a jego wysoka kultura osobista udzielała się otoczeniu.
Przykładem własnym uczył właściwego stosunku do pracy, sumienności
w jej wykonywaniu i pasji zawodowej. Był człowiekiem czynu,
nie uznawał pozornej pracy społecznej”.
Doktor Jan Tenderenda był naszym profesorem biologii w
Samorządowym Ogólnokształcącym Gimnazjum w Sterdyni. Jego
wykłady miały charakter akademicki, ponieważ były starannie
przygotowane. Prezentowały materiał wybiegający ponad obowiązujący
poziom nauczania. Nas uczniów pochodzących z rodzin rolniczych,
mających w dzieciństwie aż nadto obcowania z biologią, może więcej
interesowały przedmioty „nierolnicze”. Wielu z nas jednak po latach
zdecydowało się obrać biologię, studiując ją jako praktyczną na SGGW,
w Akademii Medycznej lub Uniwersytecie Warszawskim. Umiejętności w
tej dziedzinie podnieśli oni do poziomu doktoratów i habilitacji, uzyskując
odpowiednie stopnie i tytuły. Doktor Jan Tenderenda nigdy na nas nie
krzyczał, za brak postępów, nie wprowadzał nerwowej sytuacji w klasie.
Był spokojny. Był młodym, przystojnym, inteligentnym, obowiązkowym
w pracy, uśmiechającym się do nas nie tylko profesorem, ale kimś
serdecznie bliższym.
Gdyśmy po upadku komunizmu zjechali się po pół wieku do Sterdyni –
Profesorowie i Uczniowie Gimnazjum – byliśmy prawie wszyscy –
wszyscy z wyjątkiem Panów Profesorów dr. Jana Tenderendy i Pawła
Kamińskiego. Oświadczam dziś, jako lekarz weterynarii i poeta,
że wtedy mnie najboleśniej brakowało tych Ludzi.
Doktor Jan Tenderenda zginął tragicznie 14 grudnia 1979 roku w dniu
po swoich 68. urodzinach. Pochowany jest na cmentarzu w Sterdyni.
Po niektórych ludziach napis nagrobny zostaje dla potomnych jednym
najkrótszym życiorysem tych zmarłych. W odniesieniu do Doktora
Jana Tenderendy tysiąckrotnie obszerniejszą informację zawiera
serdeczna o nim pamięć ludzi, dla których czynił dobro.

Na podstawie „Wspomnienia o Doktorze Janie Tenderendzie”
profesora Franciszka Kobryńczuka z miesięcznika „Nasza Gazeta Sterdyniak” nr 62/81 zredagowała
 
Janina Tenderenda

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    01.11.2018
    Andrzej Sitarski
  •  
    03.10.2015
    Z.Salwa
  •  
    06.09.2015
    Czeslaw Tenderenda
  •  
    18.08.2015
    Ewa, przyjaciółka Zosi T.
  •  
    05.01.2015
    Andrzej Sitarski
  •  
    11.12.2014
    Dział nekrologów

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych

  • Twój podpis

    Treść Wspomnienia

  • Z.Salwa

    Kochana Pani Profesor Osuch-Jaczewska pozostaje na zawsze w mojej wdzięcznej pamięci.