Barbara Stanisława Jabłonowska-Snadzka z domu Frankiewicz

  • Urodzona:

    08.05.1939

  • Zmarła:

    28.09.2015

Wiało. Świeciło piękne słońce, ale wiał silny, pomorski wiatr. Większość rodziny przyjechała z daleka i zaraz musiała ruszać w długą drogę powrotną. Uroczystość była zatem krótka i jakaś taka powierzchowna. Bez łez, bez sentymentów. Taka, jakiej byś chciała. Bo choć sama wylewałaś łzy nad nieszczęściami innych, nie znosiłaś, kiedy ktoś rozczulał się nad Tobą.

Dlatego nie chciałaś zwierzać się ze swoich dolegliwości, nie chciałaś rozmawiać o swoich problemach zdrowotnych i jako człowiek nieugiętych zasad do końca nie wyjawiłaś nam z jakim cierpieniem przyszło Ci się zmagać.

Takich ludzi już teraz się nie spotyka. A jeśli są, to gdzieś, daleko...

Asia - to imię przylgnęło do niej na zawsze - osoba bezkompromisowa w każdej dziedzinie życia. Od spraw codziennych do światopoglądowych. Nikt, ani nic nie było w stanie skłonić jej do poddania się presji. Niedościgniony wzorzec do naśladowania, prawdziwa dama. W wyglądzie, sposobie bycia, manierach, zasadach. Choć bez szlachetnego urodzenia. Ale mądry los sprawił, że szlachectwem obdarowana została poprzez małżeństwo z hrabią.

Moja matka, siostra Asi, zapytała mnie: „I z kim ty teraz będziesz rozmawiać?”.

Nie widziałyśmy się przez 12 ostatnich lat. Rozmawiałyśmy ze sobą codziennie.

Cierpliwie wysłuchiwała historii i zwierzeń. Nie tylko moich. Była „konfesjonałem” udręczonych życiem kobiet, pomagała nam nieść nasze jarzmo.

Była bardzo dzielna. Złamała ją tragiczna śmierć ukochanego brata, ale starała się podźwignąć.

Wyczulona na niedolę ludzi i zwierząt, bolała nad każdą skrzywdzoną i bezradną istotą. Nigdy nie pozostała obojętna na czyjś niedostatek, sama, niewiele posiadając, dzieliła się niemal ostatnim groszem z potrzebującymi. Ja, moje dzieci i nasze ukochane, schorowane koty, byliśmy wspierani przez Aśkę i jej męża przez najczarniejszy okres naszego życia.

Dziękuję, Asiu.

Dziękuję, że gdy byłam dzieckiem, Ty - niewiele starsza, rozkochałaś mnie w czytaniu. Prowadziłaś prywatną, domową biblioteczkę, chyba głównie z myślą o nas -Twoich siostrzenicach. To od Ciebie wypożyczyłam „Guliwera”, będącego krokiem milowym moich czytelniczych zainteresowań.

Uwielbiałam Cię. Zawsze. Jak większość tych, którzy spotkali Cię na swojej drodze.

„Dziękuję, przepraszam, do widzenia.”

Ola

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    16.03.2016
    DorotaJ. Mofina- Grzegorzewski
  •  
    23.01.2016
    Janusz Bryczkowski
  •  
    10.11.2015
    Janka
  •  
    10.11.2015
    Aleksandra Pluszczyńska
  •  
    10.11.2015
    Anna Czyż
  •  
    08.11.2015
    Tomasz Frankiewicz
  •  
    06.11.2015
    Aleksandra Lisiewicz

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych