JoannaLibich, z domu Wiankowska

Joanna Libich, z domu Wiankowska

  • Urodzona:

    06.02.1959, Warszawa

  • Zmarła:

    22.01.2017, Warszawa

  • Pochowana:

    Cmentarz Bródnowski, Warszawa, kw. 24 B-4-2

Stroną opiekuje się: Krzysztof Barteczko, od 1985 roku mąż Joanny

Joanna Béreniké (bo tak miała na drugie imię) była wyjątkową, wspaniałą Osobą o niezwykłej prawości i dobroci.

Nie cierpiała fałszu, kłamstwa i obłudy. Zawsze mocno i emocjonalnie angażowała się po stronie prawdy. Każda niesprawiedliwość dotykała Ją osobiście. Nigdy nie przechodziła obojętnie wobec krzywdy, zawsze pierwsza biegła z pomocą. Wielokrotnie pomogła ludziom ubogim, słabym, odtrąconym.

Była Osobą o wysokiej kulturze osobistej. Nie znosiła chamstwa i bezczelności; nie bacząc na konsekwencje, zawsze je piętnowała.

Joanna była bezgranicznie kochającą, cudowną Żoną. Troskliwa i opiekuńcza, tworzyła prawdziwe ognisko domowe, pełne ciepła i uczucia.  Za męża "dałaby się pokroić", każdy jego problem, nawet czysto zawodowy, był Jej problemem, głęboko się nim przejmowała i zawsze umiała dobrze doradzić.  Opiekowała się mężem nieustannie, niemal jak dzieckiem. Czy mu coś nie dolega, czy dobrze wygląda, czy czegoś mu nie brakuje?  Wspaniale gotowała, ale zawsze z niepokojem pytała "czy ci smakuje?". W domu dbała o wszystko, o najdrobniejszy szczegół.  Za życia Jej Rodziców i później tylko Ona organizowała wszelkie remonty i naprawy, często wykonując prace samodzielnie. Mając świetny gust, stworzyła niespotykany, piękny wystrój mieszkania.

Jej gust wyrażał się również w dbałości o wygląd. Doskonale się ubierała i zawsze wyróżniała się z otoczenia, zwracając uwagę świetnym stylem i wyjątkową klasą.

Joanna była też osobą niezwykle otwartą na ludzi i świat, empatyczną, radosną i ciepłą. Bardzo lubiła śmiać się i żartować. Obdarzona wysoką inteligencją, z każdym (czy to profesorem czy bezdomnym po podstawówce) umiała prawdziwie rozmawiać na dowolny temat, natychmiast nawiązując nić porozumienia.

Głęboko i wszechstronnie wykształcona, zawsze była gotowa poszerzać horyzonty. Po uzyskaniu magisterium w Szkole Głównej Planowania i Statystyki (obecnie Szkoła Główna Handlowa), ukończyła kilka studiów podyplomowych (m.in. na kierunkach, związanych z psychologią oraz Wspólnotami Europejskimi). W trakcie studiów aktywnie działała w międzynarodowej organizacji studenckiej AIESEC.

Najbardziej interesowała się sztuką i kulturą, nie tylko polską czy ogólnoświatową, ale też specyficzną dla różnych regionów globu. Świetnie znała francuski, rosyjski i angielski, ale umiała też porozumiewać się w innych językach (włoskim, hiszpańskim, greckim, chińskim i tajskim). Uwielbiała podróżować. W swoich ponad 75  podróżach wraz z mężem odwiedziła ponad 100 miejsc w różnych zakątkach świata. Nie była zwykłą turystką - umiała doskonale wyczuć lokalną atmosferę, zrozumieć ten prawdziwy, nieturystyczny, klimat miejsca. Wszędzie czuła się "jak ryba w wodzie", w każdych okolicznościach umiała właściwie się zachować i wszędzie ma prawdziwych przyjaciół, którzy o Niej pamiętają.  Nie była turystką obojętną - zawsze przejmowała się sprawami i problemami zwykłych ludzi. Uciekając przed tsunami 26 grudnia 2004 roku w Ao-Nang w Tajlandii i później, będąc już bezpieczna w Bangkoku i Warszawie, przede wszystkim myślała i mówiła z rozpaczą o losie lokalnych mieszkańców i zagranicznych turystów, dotkniętych kataklizmem.

Bardzo kochała zwierzęta, zwłaszcza psy. Każde spotkanie z psem było dla Niej szczęściem, a każda krzywda psa - Jej krzywdą. Gdy na bulwarze Malecón w Hawanie zagraniczni turyści obojętnie odwracali wzrok od dziewczyny płaczącej nad przejechanym pieskiem, to właśnie Joanna zorganizowała pomoc. W niedzielę służby weterynaryjne nie działały, więc Joanna wybłagała pomoc u hotelowej lekarki i dopilnowała opatrywania psa i jego dalszej terapii.

Życie zawodowe Joanny, choć wycofała się z niego po 15 latach, aby opiekować się domem i mężem, było bogate i wszechstronne. Przez dłuższy okres (w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych) pracowała naukowo w ekonomicznym instytucie badawczym, ale nie bała się żadnej pracy. W młodości, przed podjęciem studiów, przez rok prowadziła gospodarstwo w londyńskim domu Premiera Kazimierza Sabbata, jednocześnie pracując w jego małej fabryczce. Przed studiami pracowała też w bibliotece. W tumanach kurzu nosiła woluminy, ale nie narzekała, bo książka była zawsze dla Niej świętością. W końcu lat osiemdziesiątych pracowała w Moskwie przy budowie Kompleksu Mikrochirurgii Oka słynnego profesora Światosława Fiodorowa, prowadzonej przez francuską firmę Bouygues; najpierw jako asystentka dyrektora polskiego podwykonawcy, a później już bezpośrednio w sztabie Bouygues.

Joannę cechowała wyjątkowa lojalność i bezkompromisowość. Jej studia i praca zawodowa przypadły na okres wielkich zmian politycznych w Polsce, z którymi często szły w parze niesprawiedliwe, nieuzasadnione cechami kompetencyjnymi i charakterologicznymi, decyzje personalne. Joanna nigdy nie odwróciła się od tych, których szanowała (swoich profesorów, przełożonych, koleżanek i kolegów). Gdy było trzeba, śmiało i otwarcie występowała w obronie pokrzywdzonych i przeciw niekompetencji "nowych".

Joanna zawsze uwielbiała Pana Boga. Gdy ją pytano "czy wierzy w Boga?"  odpowiadała: "Nie, nie wierzę, ja wiem, że Bóg jest". Szczególnie ukochała Jezusa Chrystusa i Matkę Boską. Czynnie wspierała działalność Instytutu im. Księdza Piotra Skargi, za co otrzymała wiele dyplomów za wyróżniającą ofiarność i zaangażowanie w obronie wartości chrześcijańskich, ostatni 9 stycznia 2017 roku. Ale zawsze mówiła, że robi to nie dla instytucji czy konkretnej akcji, tylko dla Matki Boskiej. Kościół instytucjonalny nie miał dla Niej wielkiego znaczenia. Odnajdywała się w każdym Kościele chrześcijańskim - katolickim, prawosławnym, protestanckim czy greko-katolickim. Unikała zgromadzeń, oficjalnych mszy, wolała intymny kontakt z Bogiem. Jej religijność była głęboko wewnętrzna, nie na pokaz, nie dla instytucji i nie dla jakichś politycznych idei. Jednak nigdy też nie ukrywała swojej wiary, a gdy było trzeba, nawet w najtrudniejszych okolicznościach, potrafiła jej płomiennie bronić.

Joanna nie miała łatwego życia. Choć energiczna i dzielna, była osobą bardzo delikatną, wrażliwą. Jej osobisty świat, w którym liczą się najwyższe wartości i nie ma miejsca na podłość, zderzał się z okrutną rzeczywistością. Piękno było Jej ideałem (nie tylko w sensie estetycznym, ale też jako stan ducha czy sposób postępowania). Jednak najczęściej, na co dzień, spotykała się z szarością i bylejakością. Nieraz natrafiała na niezrozumienie, nawet w najbliższej rodzinie. Boleśnie odczuwała wrogość, nieuzasadnioną nieprzychylność, prymitywną obcesowość. Czasem reagowała na nie emocjonalnie, bezpośrednio wyrażając uczucia, ale nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy lub zwykłego świństwa. Była osobą szlachetną i postawa rewanżu była jej z gruntu obca. Zawsze była gotowa wyciągnąć rękę do zgody i zawsze tej zgody bardzo pragnęła. W ostatnich trzech latach ciężko przeżywała zachowanie swojej siostry. Musiało się to odbić na zdrowiu Joanny.

Przeżyła niewyobrażalne cierpienia, spędzając ponad dwa miesiące na Oddziale Intensywnej Terapii, przechodząc osiem operacji i mimo leków usypiających i przeciwbólowych, codziennie doświadczając ogromu bólu. Najgorsze były te momenty, kiedy się budziła i próbowała coś powiedzieć. Po tracheotomii jest to niemożliwe. Wargi układają słowa, ale nikt ich nie słyszy. Jak z najbardziej koszmarnego snu - gdy nadchodzi zło, a nie sposób wydobyć głosu. I nawet wobec takiego bezmiaru udręki Joanna nie poddawała się.

Walczyła o życie z determinacją, długo i do końca, nie dla siebie, ale dla tych, których kochała.

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    24.05.2017
    Krzyś, na imieniny
  •  
    14.05.2017
    Ernesto, La Habana
  •  
    11.05.2017
    Janusz Daniel
  •  
    05.05.2017
    asia
  •  
    16.04.2017
    Buona Pasqua. Maria, Roma
  •  
    16.04.2017
    My
  •  
    01.04.2017
    Hanna Winogrodzka-Szaflik
  •  
    21.03.2017
    Christóforos, Cyprus
  •  
    21.03.2017
    Alice and Sydney, Darwin, AUS
  •  
    09.03.2017
    Joao, Lisboa
  •  
    04.03.2017
    Henri Renard, Paris
  •  
    04.03.2017
    Dani, Paris
  •  
    27.02.2017
    EWA I HENRYK OLSZEWSCY
  •  
    26.02.2017
    Elżbieta Bąk
  •  
    23.02.2017
    Jori, Finland - Cha Am
  •  
    23.02.2017
    Mike, Yorkshire
  •  
    21.02.2017
    Gabriela i Andrzej
  •  
    19.02.2017
    Piotr Boguszewski, Warszawa
  •  
    18.02.2017
    Paweł z Berlina
  •  
    18.02.2017
    Hilde

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych

  • Piotr Boguszewski

    Joasiu. Jak oddać Twą niezwykłość w kilku słowach? To niemożliwe. Ale próbuję: piękno, wdzięk, subtelność. Bezkompromisowa dobroć. I niezłomność zasad - za którą zawsze byłaś gotowa płacić z konsekwentnym poświęceniem.

  • Sara

    Joanna, me manquera tellement sur le bateau. j avais l habitude de la voir chaque annee. je lui tiendrais sa place habituelle. je t adore joanna

  • D.Cendrowska

    A ja wciąż w uszach mam Twój, Asiu, śmiech, bo śmiałaś się pięknie, prawdziwie i z zachwytem światem.

  • Sara Tsartsidou from Belgium, Paralimni

    Joanna était une femme tres gentille et formidable.
    Je ne l oublierais jamais elle seras gravee dans mon coeur.

  • Michael from Bangkok

    I love your style!

  • Natasha i Anatolij, Vladivostok

    My budem vspominat' Zanochku i vsegda pomnit' jejo niezabyvajemuju ulybku.
    Kak bylo zdorovo vstrechatsia, besedovat' i smejatsa.
    No zhizn' rasporiadilas po svojemu. Ochen' zhal.

Joanna Libich, z domu Wiankowska - artykuły