JacekCzajewski

Jacek Czajewski

  • Zmarły:

    01.02.2017, Warszawa

Stroną opiekuje się: Zbyszek Czajewski
Rok temu, 1 lutego 2017 roku, niespodziewanie odszedł on nas Jacek Czajewski – Mąż, Tata i Dziadek, profesor Politechniki Warszawskiej, jachtowy kapitan żeglugi wielkiej, pisarz i społecznik, przyjaciel.

Urodził się w 1936 r. w Warszawie. Jego dzieciństwo przypadło na okres wojny, okupacji i wygnania. Wcześnie poznał uczucie głodu, niedostatku i sponiewierania. Widział likwidację Getta i przeżył Powstanie Warszawskie. Po powrocie do stolicy był już tylko z mamą, gdyż Jego tata umarł wkrótce po zwolnieniu z nazistowskiego obozu.

Naukę rozpoczął na tajnych kompletach w czasie wojny, następnie ukończył gimnazjum im. Wojciecha Górskiego w Warszawie, zdał maturę, po czym podjął studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej. Przez cały ten czas mieszkał ze swoją mamą w jednym malutkim pokoju w wielorodzinnym mieszkaniu w Warszawie, przy ulicy Nowogrodzkiej.

Po skończeniu studiów pozostał na uczelni jako pracownik naukowy zdobywając kolejne stopnie i tytuły naukowe, aż został profesorem Politechniki Warszawskiej. Specjalizował się w metrologii elektrycznej i pomiarach wielkości nieelektrycznych. W latach 1988-1999 pełnił funkcje prodziekana i dziekana Wydziału Elektrycznego, a następnie, do 2006 r. kierownika Zakładu Miernictwa Elektrycznego. W Politechnice pracował aż do emerytury, na którą przeszedł w 2009 r., a w kontakcie z Uczelnią, z którą był bardzo emocjonalnie związany, pozostał do końca życia. Aktywnie udzielał się nadal w Senackiej Komisji Historii i Tradycji P.W., Radzie Muzeum P.W. i przewodniczył Radzie Programowej Zeszytów Historycznych Oficyny Wydawniczej P.W. Uczelnia była Jego drugim domem.

Miał wiele zainteresowań, ale największą Jego pasją było żeglarstwo. Zdobywał kolejne stopnie żeglarskie aż po stopień jachtowego kapitana żeglugi wielkiej z uprawnieniami do prowadzenia dużych żaglowców, które z czasem ukochał najbardziej. W ramach pierwszej „Szkoły pod Żaglami”, której był dyrektorem i pierwszym oficerem, dopłynął do Indii i na Cejlon oraz okrążył Afrykę. Potem pływał głównie po Bałtyku i Morzu Północnym, aż po Spitzbergen.

Choć związał się z uczelnią techniczną, w sercu był humanistą. Miał ogromną łatwość i potrzebę pisania. Wydał kilkadziesiąt książek, podręczników i pozycji naukowych, a także podręczniki żeglarskie, opowiadania, wspomnienia z czasów wojny, a nawet poezję . Z Jego podręcznika „Nawigacja żeglarska” uczyły się pokolenia polskich żeglarzy, a ostatnia pozycja „Meteorologia nie tylko dla żeglarzy”, nad którą pracował do końca życia, ukazała się kilka miesięcy po Jego śmierci. Był inicjatorem i redaktorem pierwszej polskiej Encyklopedii Żeglarstwa. Jego twórczość literacka była wielokrotnie nagradzana, między innymi nagrodami im. Leonida Teligi. Był wyjątkowym znawcą literatury marynistycznej, której nowości recenzował dla miesięcznika „Żagle” do końca życia.

Udzielał się społecznie, najwięcej w środowisku żeglarskim, za co otrzymał wiele nagród, podziękowań i odznaczeń. Miał niesamowitą chęć dzielenia się wiedzą. Jako instruktor żeglarstwa wyszkolił setki żeglarzy, wielokrotnie prowadził rejsy z młodzieżą, a także z niepełnosprawnymi, głuchoniemymi oraz osobami uzależnionymi. Był Członkiem Honorowym WOZŻ, PZŻ, Jacht Klubu Politechniki Warszawskiej.

Był człowiekiem z zasadami, osobą wymagającą wiele od siebie i od innych. Dla wielu był wzorem i autorytetem. Chętnie służył radą i pomocą. Można było zawsze na niego liczyć i na nim polegać.

Był bardzo wrażliwy na niesprawiedliwość, ludzką krzywdę i różne nieprawidłowości, które widział w swoim otoczeniu i zawsze usiłował się im przeciwstawiać, co aktywnie robił aż do śmierci. Miał przez to liczne nieprzyjemności.

W domu rodzinnym przeżył z żoną Wandą ponad 50 lat, wychował 2 synów na prawych i wartościowych obywateli i zaraził pasją żeglowania.

Większość Jego życia przypadła w trudnych czasach, ale miał marzenia, ogromną siłę, ambicję i determinację, by je realizować. Życia nie zmarnował: żył skromnie, ale osiągnął niezwykle wiele. Pozostawił po sobie nie tylko wspomnienia...

Został pochowany na Cmentarzu Bródnowskim, grób 45E/6/10. Nagrobek, który zaprojektował razem z młodszym synem kilka lat przed śmiercią, swym kształtem przywodzi na myśl to, co ukochał najbardziej -  jacht pod pełnymi żaglami.

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    07.03.2018
    Ewa Sikora
  •  
    06.03.2018
    Elżbieta i Janusz Kurzątkowscy
  •  
    06.03.2018
    Elżbieta Propołow
  •  
    22.02.2018
    Franek Mayzel
  •  
    02.02.2018
    Witek Czajewski
  •  
    31.01.2018
    Zbyszek Czajewski

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych