EdmundSzewczyk

Edmund Szewczyk

  • Urodzony:

    01.01.1914, Wyry

  • Zmarły:

    01.01.2012, Chorzów

Stroną opiekuje się: redakcja serwisu

Były więzień Auschwitz Edmund Szewczyk miał 97 lat. Urodził się w 1914 r. w Wyrach. Latem 1940 został deportowany do Auschwitz w jednym z pierwszych transportów Polaków. Otrzymał numer 1498. W rozmowie z "Gazetą" Szewczyk mówił, że każdego roku obchodził dwie daty urodzin: dzień, w którym przyszedł na świat, i 19 stycznia, kiedy opuścił obóz. - Tego dnia 1942 r. urodziłem się na nowo. Zawsze przychodzą goście, żona piecze ciasto - mówił "Gazecie". Przed wojną Szewczyk pracował w Zakładach Urządzeń Technicznych "Zgoda" w Świętochłowicach. 13 sierpnia 1940 r. wczesnym rankiem, kiedy ubierał się do pracy, do drzwi jego mieszkania zapukało gestapo. Zabrali go do więzienia miejskiego w Chorzowie. Po kilku przesłuchaniach zmaltretowany Szewczyk usłyszał zarzuty: organizowanie młodzieży polskiej przeciwko państwu niemieckiemu. - Chodziło o to, że aktywnie działałem w harcerstwie. Razem z 30 innymi mężczyznami zapakowano nas na budy aut i wywieziono do Auschwitz. Miałem 26 lat. Jak mnie pani zapyta, jak udało mi się ten koszmar przeżyć, to nie odpowiem. Po prostu nie wiem... - mówił "Gazecie". Jego komando pracowało przy burzeniu domów na terenie Brzezinki. W obozie spotkał kolegów z podstawówki w Wyrach. Pamiętał nazwiska: Sztajglik i Mateja, który pomógł mu załatwić pracę w ślusarni. Złudne ciepło pomieszczenia choć na chwilę pozwalało zapomnieć o potwornym głodzie, zapaleniu płuc i wszach. - Rodzice poruszyli niebo i ziemię. Tym pierwszym zajęła się mama, która codziennie chodziła do kościoła i długi czas się modliła. Ojciec szukał sprzymierzeńców. Poszedł do dyrektora Zgody. Napisali list, żeby mnie wypuścili na czas pracy. Bo kiedy zostałem aresztowany, byłem w trakcie ważnego zadania - projektowałem suwnicę. Gestapo odmówiło - wspominał. Z pomocą przyszedł wójt Wyr, bo tam mieszkali rodzice pana Edmunda. Dał gwarancję Niemcom, że rodzina więźnia przyzwoicie pracuje i nie udziela się politycznie. 19 stycznia 1942 r. Szewczyk wraz z trzema innymi więźniami został eskortowany na dworzec. W pociągu do Katowic pasażerowie szeptali: "Oni musieli wyjść z Oświęcimia". - Mieliśmy ogolone głowy, w letnich garniturkach. Ludzie dawali nam chleb - mówił "Gazecie". Szewczyk był uhonorowany Krzyżem Oświęcimskim i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    08.01.2016
    S. Koscielny
  •  
    29.05.2012
    redakcja serwisu

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych