KrystynaLaskowicz

Krystyna Laskowicz

  • Zmarła:

    17.03.2013

Stroną opiekuje się: Przyjaciele z Radia ”S”

Jest jedenasty dzień lutego 1991 roku. W Poznaniu nie ma jeszcze ani jednej galerii handlowej, w niedziele chodzi się do kościoła albo na obiad do rodziny, ludzie rozmawiają ze sobą o tym, co usłyszą w radio, albo przeczytają w gazecie. Ci, o których się mówi, są ważni, bo albo coś umieją, albo coś znaczą. Nie ma znanych z tego, że są znani, nie ma tych, których zdjęcia pojawiają się w kolorowych gazetach – bo nie ma jeszcze kolorowych gazet i plotkarskich portali w internecie. Mało tego – nie ma jeszcze internetu ani telefonów komórkowych.
Ale od 11 lutego nadaje w Poznaniu pierwsze prywatne radio. Po stolicy pierwsze w Polsce. Są reportaże, wiadomości lokalne, motoryzacyjne, recenzje spektakli teatralnych, premier filmowych, audycje literackie, dla dzieci, dla alternatywnej młodzieży. Są materiały interwencyjne, eksperymenty podobne do tego, które zrobił Orson Welles, konkursy, sondy uliczne, serwisy informacyjne, komentarze, sport. Jest muzyka, o której nikt nie powiedziałby „sieczka”, a „oprawcy muzyczni” szybciej spłonęliby ze wstydu, niż wyemitowali królujące wtedy „w szczękach” na targowiskach disco.
W tle dzieje się historia, po dziesięcioleciach odzyskują niepodległość Litwa, Łotwa i Estonia, za chwilę przestanie istnieć Związek Radziecki, a w byłej Jugosławii trwa wojna. W Polsce wybory i kolejne zaskakujące decyzje demokracji, a my robimy radio. Jesteśmy jak najdziwniejsza klasa maturalna w najdziwniejszym liceum dla trudnej młodzieży. Są hipisi, punkowcy, normalsi, metalowcy, sportowcy, wielbiciele Jah. Razem pracujemy, imprezujemy, żremy się i romansujemy. Po piwie mówimy sobie prawdę w oczy, na trzeźwo nie chcemy siedzieć koło siebie w ławce. Ktoś obraża się śmiertelnie, odchodzi, bo na antenie pada słowo „dupa“, ktoś przychodzi pracować za darmo, żeby tylko móc być „w tym radio”.
Nad nami czuwa wychowawca klasy. Właściwie dwóch. Janek i Krystyna. Jakim cudem uwierzyli, że da się, z takiej zbieraniny, zrobić coś takiego jak pierwsze Radio „S”?
Krystyna była dla większości z nas pierwszą szefową, pierwszym mentorem w sprawach mediów. Przechodzimy wspólnie wszystkie „choroby dziecięce” – ktoś zapomina włączyć mikrofon w czasie wywiadu, ktoś spóźnia się na dyżur, ktoś kasuje świeżo zmontowany materiał. O tym, że szef może wywierać presję na to, jaka wiadomość ma się ukazać, a jaka nie – dowiemy się dopiero, kiedy zmienimy pracę. U nas tego nie ma. My, tak jak Ona, wierzymy, że właśnie zaczęła się wolna Polska, wolne media, że to własne sumienie i uczciwość jest jedynym testerem czy o czymś mówimy, czy nie. To nie słupki słuchalności decydują, czy w lokalnym radio jest miejsce dla niszowej audycji dla tysiąca słuchaczy.
We wspomnieniu o Krystynie nie ma Krystyny? Jest, właśnie jest w każdym słowie, w zaufaniu, w umiejętności prowadzenia grupy szaleńców przez morze zupełnie nieznane. Każdy z nas zapamiętał ten czas jako wyjątkowy, bo byliśmy piękni, bo byliśmy młodzi, bo robiliśmy to co robiliśmy – także dzięki Niej.

Teraz, gdy Krystyna odeszła, każdy z nas w jakiejś myśli, mgnieniu, przypomina sobie to, co się właściwie wtedy stało…

Zebranie „załogi” w jakiejś strategicznej sprawie. Czwarte piętro wieżowca na Piekarach, a więc jakoś w pierwszych latach radia. Gorączkowa dyskusja (o czym? – pojęcia nie mam) i nagle ja, zwracająca się (w tej „gorączce") do Krystyny tak automatycznie: „ale słuchaj, mamo...” Dalej już tylko ogólna konsternacja, śmiech na sali...

Mnie do pracy w radiu przyjęła pomimo, że byłem kompletnym amatorem. Dała mi szansę poznać ciekawą pracę i fajnych ludzi…

Potrafiła nas ukierunkować i zmotywować tak, że z niczego stworzyliśmy coś wielkiego. Była wymagająca ale sprawiedliwa, jak matka...

Jest jedną z dwóch osób w moim życiu, którym zawdzięczam to kim jestem, i zawsze o tym pamiętałem i pamiętać będę. Ona pierwsza potrafiła się po mnie schylić i zaakceptować takiego, jakim wtedy byłem, a byłem nikim...

Rozmawiałem z nią o badaniach bodaj CBOS nt. homoseksualizmu. Wyszło, że 80 procent Polaków jest przeciw. A ona mi mówiła w kuchni przy piekarniku, w którym robiła się zapiekanka: „w ogóle się tym nie martw, pamiętaj o tych 20 procentach, które są ZA” :)) RIP…

… październik 1998 rok, pierwsza poważna rozmowa o pracę, którą dostałam, radość nie do opisania... Dzisiaj widzę, jak bardzo ta decyzja wpłynęła na moje życie. Pani Prezes... dziękuję.

… na żadnego szefa tak nie wrzeszczałam jak na Nią (a miałam szefów wielu i sporów merytorycznych z nimi też trochę) i na pewno żadnego nie będę tak dobrze wspominać.

Wydawało mi się, że Krystyna jest wieczna. Mimo że nie mieliśmy ostatnio regularnego kontaktu ze sobą, była obecna. Niestety odeszła. Odeszła tym samym ważna część naszego (nas wszystkich) wspólnego życia i doświadczenia.

Krystyna, Pani Krystyna (nigdy nie odważyłam się do Niej inaczej mówić) to dla mnie ktoś, kto uwierzył w moje siły, dodał odwagi do podjęcia ważnych decyzji, i jakby to banalnie nie brzmiało, bez Niej pewnie znacznie trudniej byłoby mi być w tym miejscu gdzie jestem... Coś się skończyło...

Spotkanie z Nią było dla nas wszystkich darem od losu; często nadto wspaniałomyślnym, niezasłużonym. Ale zawsze zobowiązującym. Pożegnanie z Nią uświadamia, że jeśli choć w drobnej części jesteśmy takimi, jakimi Ona wierzyła, że możemy być – zawdzięczamy to właśnie Jej.

Dokładnie pamiętam dzień, gdy zobaczyłem Ją pierwszy raz. Było to w 1985. Przyszła na moją rozprawę. W pewnym momencie wstała z miejsca, podniosła ręce, ułożyła palce w literkę „V” i pomachała mi, śmiejąc się przy tym. I tak zapamiętam Krystynę.

Kiedy w marcu 1991 przyszedłem do radia, Krystyna rozmawiała ze mną o tym gdzie wcześniej pracowałem. Powiedziałem, że m.in. w TVP. Krysia na to „to dobrze, bo my będziemy tu robić w przyszłości telewizję". Jak powiedziała tak się też stało i w czerwcu 1992 ruszyła TVES.

Była bardzo stanowcza, konsekwentna w realizacji swych zamiarów. I była uczciwa, takich ludzi szkoda.

Spotkałam ją jesienią w drzwiach szpitala. „Nie jest dobrze...” – tym krótkim zdaniem powiedziała wszystko. Była mistrzynią lapidarności. Chwaliła też lapidarnie. Jej „dobrze” i poklepanie po plecach zawsze dodawało skrzydeł. Wierzyłam jej.

Krystyna przyjęła mnie do pracy wiedząc, że jestem w ciąży. Nawet w tamtych czasach, była to dość ekstrawagancka decyzja personalna, ale dość typowa dla Krystyny. Wszystkich nas dobrała według sobie tylko znanej logiki, intuicji, nie wiem… I pozwoliła nam uwierzyć, że mamy moc.

To wyjątkowo smutna wiadomość, wyrazy współczucia dla całej Rodziny Pani Krystyny i dla Wszystkich tych, którzy są zasmuceni tą informacją.

Żal Krystyny, żal. ..

Wielka strata, wielki żal... trudno ubrać w słowa to co czuję. Krystyna potrafiła nas ukierunkować i zmotywować tak, że z niczego stworzyliśmy coś wielkiego. Była wymagająca ale sprawiedliwa, jak matka... Szkoda, że nie udało się razem zrobić czegoś więcej i szkoda, że tylko w tak przykrych okolicznościach wracają kontakty z tak wspaniałymi ludźmi, przyjaciółmi, z którymi spędziłem dziesięć lat życia. Życie straszliwie przyspieszyło...
 
Zastanawiam się, gdzie bylibyśmy dziś gdyby KRYSTYNA nas nie namaściła. A tak dane nam było przeżyć cud tworzenia Naszego Radia (...).

Wiadomość o śmierci Krystyny głęboko mną wstrząsnęła. Zawsze wiedziałem, że łączyła nas głęboka i prawdziwa więź, ale dopiero po jej śmierci poczułem, że nagle utraciłem kogoś z najbliższego mi emocjonalnie kręgu.

Krystyna dała mi szansę i zaproponowała pracę w radiu. Po naszym wspólnym odejściu z TV ES i niepowodzeniach z uruchomieniem KEY TV z radością przyjąłem Jej propozycję. Nie sądziłem wtedy, że będzie to przygoda na tak długie lata. Wiele wspólnie osiągnęliśmy. Zbudowaliśmy radiową sieć regionalną w Wielkopolsce i Ziemi Lubuskiej, przejęliśmy radio akademickie w Poznaniu, z sukcesami walczyliśmy z Zaiks'em i brokerami reklamowymi w Warszawie. Szukaliśmy pomysłów na zmieniający się rynek, wzrost konkurencji, formatowanie muzyczne stacji lokalnych i rosnącą dominację komercyjnych stacji ogólnopolskich. Stale uciekaliśmy do przodu. To były wspaniałe czasy i bardzo cenne doświadczenia. (...) Wierzę, że Krystyna przygotowuje teraz inne radio, do którego kiedyś znów nas zaprosi.

Krystyna była wielkim człowiekiem, bo każdy z nas wiele się od niej nauczył i wiele jej zawdzięcza!!!

No tak, tak... Pani Krystyna , zwana przecież Krysią, jeszcze próbowała zdjąć z anteny piosenkę o kosmonautce Walentynie Tereszkowej i klarowala mi, że nie należy mówić o komuniście - poecie Chadzinikolau. Teraz to wspominam z rozżewnieniem. To byl niezly "rodzinny"
radiowy koloryt...

Pamiętam przyszła do mojej budy (drogówkowej)
- Słyszałam, że mówiłeś rano o Lepperze.
- No mówiłem...
- Nie należy promować tego typu postaci!
- Pani Krystyno, to był przegląd prasy, a ja czytałem przepis Brody z Wyborczej, jak zrobić głowę Leppera z połowy bułki, reklamówki, gąbki do kąpieli i starych guzików...
- O tego typu ludziach nie należy mówić nawet żartem! - mówi pani Krystyna.

A jak dostałem w końcu tę umowę o pracę w radiu S, to złapała mnie na półpiętrze przy kiblach, wyściskała i mówi - witaj w rodzinie!Ehhh! Tak było! - jak mawiał papież...

Pewnie po tylu wzruszających wspomnieniach nic nowego nie dodam...ale trudno nie odezwać się w sprawie Krystyny, Pani Krystyny. Była Osobą, która miała największy wpływ na moje życie zawodowe, ideały, rozumienie czym jest dziennikarstwo, odpowiedzialność za słowo, wolne słowo... Była z pozoru zimna, surowa, zamknięta, zdystansowana...ale mnie dała się poznać także jako wrażliwy, dobry człowiek...taką Ją zapamiętałam...nie przypominam sobie, żeby śmierć kogokolwiek spoza rodziny wywołała u mnie łzy, po Niej płaczę...

Też wiele zawdzięczam Pani Prezes, bo zawsze Panią Prezes dla mnie będzie. Była moim pierwszym i jedynym szefem, który był dla mnie autorytetem, choć w wielu kwestiach mieliśmy odmienne zdanie.

Krystyna była twarda. Odnoszę wrażenie, że najlepiej czuła się jako konspiratorka. Ale była też zawołaną organizatorką. I była też po matczynemu ciepła i wyrozumiała. Smutno mi..

 

Siedem dwa, dziewięć dwa, tu radio es Poznań. Jest siedemnasty marca, tuż po północy. Do usłyszenia, dobranoc Państwu.


Przyjaciele z Radia ”S”

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    11.01.2014
    RIP Krzysztof
  •  
    11.01.2014
    RIP
  •  
    22.11.2013
    kasia mattner
  •  
    22.05.2013
    Małgosia
  •  
    21.04.2013
    Barbara Sauer
  •  
    21.03.2013
    Przyjaciele z Radia ”S”

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych