Jarosław Mazanowski

lekarz ginekolog Jarosław Mazanowski

  • Urodzony:

    21.11.1955

  • Zmarły:

    02.08.2018

Stroną opiekuje się: Małgorzata Przybylik-Kucharska
Doktora Mazanowskiego poznałam tuż po urodzeniu pierwszego dziecka. Poród nie należał do najłatwiejszych. Leżałam unieruchomiona na sali poporodowej. Lekarze przychodzili i odchodzili. On jeden zatrzymał się przy mnie, rozweselił i wszystko wyjaśnił. Cały czas mam przed oczami jak z uśmiechem na ustach zagląda do mojej sali i sprawdza jak się czuję. Poczułam się zaopiekowana, uspokojona i wiedziałam już, że przy takim doktorze jestem bezpieczna. 
  
Taki był początek naszej znajomości. Każda z jego pacjentek ma swoją historię, ale wszystkie nas łączy jedno. Po pierwszym spotkaniu z doktorem Mazanowskim nie wyobrażałyśmy już sobie wizyty u innego lekarza. Polecałyśmy go siostrom, przyjaciółkom, niektóre z nas matkom, a potem i córkom. 
Jarek potrafił stworzyć taką atmosferę podczas wizyty, że badanie stawało się sprawą drugorzędną. Najważniejsza była rozmowa z nim. Jedna z jego pacjentek wspomina, że był świetnym psychologiem. Sprawiał, że wyrzucała z siebie to, co jej leżało na sercu, a doktor wszystkie strachy pokazywał z innej perspektywy, dzięki czemu przestawała się bać. Nie był zwykłym lekarzem.  Szło się do niego jak do przyjaciela, na którego można było liczyć. Miał mnóstwo pacjentek, a każda z nich czuła się jakby była jedyna. Z szacunkiem i zrozumieniem podchodził do naszych dolegliwości i problemów.  Nie było dla niego tematów tabu. Niczemu się nie dziwił i „nic co ludzkie nie było mu obce”. Nie trzeba było się więc niczego wstydzić. 
Doktor w ogromie obowiązków znajdował dla nas czas i czuł się za nas odpowiedzialny. Zawsze odbierał telefony, zawsze oddzwaniał i ze stoickim spokojem, w prosty sposób tłumaczył sprawy, które wcześniej wydawały się niezrozumiałe. Doktor wiedział, jak nas podnieść na duchu i jak zmotywować do działania. No i rozśmieszyć, co nie jest takie oczywiste podczas wizyty u ginekologa. Lubiłyśmy do niego przychodzić także dlatego, że każdą pacjentkę witał w drzwiach z uśmiechem, zapraszając do gabinetu, a po skończonym badaniu podawał rękę, pomagając zejść z fotela. To było ujmujące. Nigdy nie zapomnę też jak mrugnął do mnie okiem, dodając mi otuchy, zanim zabrał się za wyciąganie mojego syna z brzucha. Takim go będę pamiętać: stojącym w drzwiach gabinetu, czekającym na swoje pacjentki. które, kiedy tylko działo się coś niedobrego, radziły sobie nawzajem: zadzwoń sobie do Mazanka, uspokoisz się …
I właśnie w imieniu pacjentek chciałabym podziękować Dorocie, żonie doktora Mazanowskiego, że pozwoliła nam czerpać z jego mądrości, że podzieliła się nim z nami. Dziękujemy, że tak wspaniale przy nim trwała przez ostatnie 17 mscy. Że dzięki niej mógł mimo choroby dalej nas przyjmować.

Drogi Panie Doktorze, Jarku, dziękujemy Ci za lata troskliwej opieki, za wszystkie ciekawe i mądre rozmowy, za wsparcie w trudnych sytuacjach życiowych. Będzie nam brakowało Twojego optymistycznego racjonalizmu, Twojego spokoju, fantastycznego poczucia humoru, podejścia do życia. Dziękujemy, że pokazałeś nam, że nawet w sytuacjach beznadziejnych można cieszyć się życiem, bo tak jak mówiłeś, świat nie jest wtedy wprawdzie piękny, ale  mimo wszystko nadal ładny. 

Pacjentka



Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    02.11.2018
    bhebdzyńska
  •  
    02.11.2018
    Jadwiga Golec
  •  
    31.10.2018
    Grażyna, Zenek i Magda
  •  
    31.10.2018
    Małgorzata Villatoro
  •  
    31.10.2018
    Magdalena Haft-Szatyńska
  •  
    31.10.2018
    Pacjentka
  •  
    30.10.2018
    Małgorzata Przybylik-Kucharska

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych