Barbara Bieniada

Barbara Bieniada

  • Urodzona:

    20.11.1932, Wągrowiec

  • Zmarła:

    24.01.2019

Stroną opiekuje się: Marcin Bieniada

Barbara Bieniada z domu Wudzińska
1932 - 2019


 Barbara Bieniada z domu Wudzińska, urodziła się 20 listopada 1932 roku w Wągrowcu w woj. poznańskim.
Jej ojciec Jan Wudziński jako niemiecki żołnierz w I wojnie światowej został ciężko ranny (postrzał w oko)
w Bitwie nad Marną w 1914 r.

Dzięki wysokiej rencie inwalidzkiej z Niemiec, oraz dzięki własnej przedsiębiorczości dorobił się sporego majątku w okresie międzywojennym, dlatego pierwsze lata życia upłynęły małej Basi w beztroskiej atmosferze.

Pod koniec sierpnia 1939 roku zawitali do Wągrowca polscy żołnierze, a 6 letnia Basia wyrecytowała
im wiersz Adama Mickiewicza "Śmierć pułkownika", o Emilii Plater.
Kilka dni później w wyniku niemieckiego bombardowania zburzony został dziadka dom wraz z restauracją, sklepem kolonialnym i hotelem.
Co Niemcy dali, to Niemcy zabrali.
W czasie bombardowania, rodziny na szczęście nie było w domu.
Okupację Basia spędziła w ciężkich warunkach. Była to wielka degradacja w porównaniu z idyllą
przedwojennych lat.

Udręczeni niemiecką butą i arogancją mieszkańcy Wągrowca z utęsknieniem czekali na Armię Czerwoną, szykowali dla niej jedzenie, gotowali zupy. Gdy wreszcie nadjechali, konno, czołgami i pieszo, Basia rzucała im kwiaty pod nogi, a oni stawali by pogłaskać ją po głowie. Zaraz też recytowała im wiersze, a to Rosjanie potrafią docenić jak mało kto.

Z perspektywy trochę zniemczonych wielkopolskich Polaków byli bardzo malowniczy. Pięknie śpiewali, niektórzy mieli harmoszki, inni czapki na bakier z wystającym lokiem, waciaki, niezliczone ilości zegarków na rękach, buty filcowe bez podeszwy, dzięki którym cicho biegli wzdłuż murów szukając wroga. Ale ktoś, kto powiedział parę słów po polsku przestawał być dla nich wrogiem. Ich dowódca, Pułkownik Gwardii Andriej Paszkow został śmiertelnie ranny niedługo potem i zażyczył sobie, by pochować go w Wągrowcu,
bo nigdzie na szlaku bojowym nie spotkał się z taką życzliwością ludzi.

Porucznik Lońka zakochał się w siostrze Basi - Łucji i przysyłał jej trofiejne pończochy z frontu,
ale pod Berlinem zginął, o czym Łucja została powiadomiona dziwnie po rosyjsku składanym listem.
W Wągrowcu Armia Czerwona zachowywała się wzorowo, dlatego do dziś z podejrzliwością patrzę,
gdy ktoś opowiada mi o tzw. "ruskich" i wszystkich ich bestialstwach.


Po wojnie Barbara Wudzińska skończyła Liceum Ogólnokształcące w Wągrowcu, jeszcze według przedwojennego programu, a potem Studium Felczerskie we Wrocławiu. Została felczerem, czyli pół pielęgniarką, pół lekarzem. Zawodu tego dzisiaj już nie ma.
Pracowała przez  ok. 40 lat, na początku w pogotowiu ratunkowym w Wołowie na Dolnym Śląsku - tam frontowi sanitariusze nauczyli ją tego fachu, pracowała też w kopalni soli w Wapnie w Wielkopolsce, potem w różnych przychodniach. Najdłużej, ok 18 lat, w przychodni w warszawskiej Radości.

Miała w sobie dużo empatii. Była lubiana przez pacjentów i przez koleżanki w pracy.
Pracowała na całym etacie, oprócz tego prowadziła dom i wychowywała dwoje dzieci,
a po przejściu na emeryturę również swoją wnuczkę.
Jej mężem został w 1958 roku Zbigniew Bieniada, inżynier chemik, z którym żyła do jego śmierci
w 1992 roku.
Uwielbiała książki, których przeczytała mnóstwo.
Uwielbiała poezję. Czytała i recytowała wiersze, z których dużo znała na pamięć.
W dzieciństwie zadręczała mnie recytowaniem "Kwiatów Polskich" Juliana Tuwima. Potem jej ulubionym poetą stał się Zbigniew Herbert.

Jako starsza już osoba bez trudu zintegrowała się w falenickim Kole Miłośników Literatury.
20 listopada 2013 roku spadła po schodach do piwnicy i doznała ciężkiego urazu głowy. Nieprzytomna,
w ciężkim stanie walczyła przez 10 dni o życie w Oddziale Intensywnej Terapii Szpitala w warszawskim Międzylesiu. Wygrała tę walkę i powróciła do żywych wprawiając nas w zdumienie. Rozległa rana na nodze, której nie dało się zeszyć, zagoiła się dopiero po roku.

Niestety po tym wypadku zaczęła tracić pamięć i recenzowanie przeczytanych książek stawało się dla niej coraz trudniejsze, ale nadal czytała z pasją. Koleżanek, których kiedyś miała dużo, zaczęło ubywać.  Do końca pozostały
 z nią koleżanki od poezji i książek - Marta Oleszyńska i Anna Wiewióra, oraz koleżanki z dawnej pracy
- Izabela Strączyńska i Irena Kamińska. Chciałbym Paniom podziękować za to. Ostatnią książkę przeczytała
we wrześniu 2018 roku i powiedziała o niej tylko jedno zdanie:
Ta książka jest straszna.
Była to książka pt. "Treblinka 43. Bunt w fabryce śmierci"
Barbara Bieniada przez 55 lat paliła papierosy i nie najlepiej się odżywiała. Lubiła słodycze, herbatniczki,
ciasteczka i kawę.
8 lat przed śmiercią przestała palić, 5 lat przed śmiercią przeszła bez problemu na wegetarianizm.
Z czasów wojny została jej niechęć do Niemców, od których doznała upokorzeń. Niechęć ta przeszła jej definitywnie dopiero w 2017 roku, gdy pojechałem z nią na wycieczkę do Berlina, do tego Berlina,
w którym jej ojciec Jan Wudziński czasem bywał, miedzy innymi był w nim na pogrzebie Róży Luksemburg.

Wracając powiedziała;
- "Jacy oni wszyscy byli dla nas mili".
Tak mamo, Niemcy też potrafią być w porządku, tak jak Rosjanie z gwardyjskiego pułku Andrieja Paszkowa
i wszyscy inni ludzie na ziemi.

Jej niespodziewana śmierć jest dla mnie szczególnie wyrafinowanym ciosem, ponieważ przez całe życie byłem tylko jej ukochanym synkiem i praktycznie niczym więcej. Mieszkałem z nią.
Teraz to rajskie życie z mamą dobiegło końca .
A nie zawsze byłem dla niej dobry. Ostatnio często krzyczałem na nią, a ona wstydziła się,
że sąsiedzi to słyszą.

Przepraszam mamo.

Jedynym pocieszeniem jest to, że odeszła tak jak sobie to wymarzyła,
jak wypłakała i wyprosiła, by mogła wreszcie tak po prostu zasnąć i nie obudzić się więcej.
I tak właśnie się stało.

Mam nadzieję, że nawet nie wiedziałe, że umiera.

Umarła 24 stycznia 2019 roku.

Dziękuję mamo, dziękuję mamo, dziękuję babciu.

Syn Marcin Bieniada, córka Agnieszka Furman, wnuczka Aleksandra Furman

Więcej

x
Podaj jeśli chcesz otrzymać odpowiedź
x

Znicze

Zapal znicz
  •  
    10.02.2019
    Danuta
  •  
    10.02.2019
    Leila
  •  
    02.02.2019
    Ania
  •  
    01.02.2019
    Marcin
  •  
    29.01.2019
    Marcin Bieniada

Pożegnania

Wasze wspomnienia, kondolencje i myśli o zmarłych